Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Jeśli masz jakiekolwiek doświadczenia w stosowaniu systemu oczyszczania Nadieżdy Siemionowej (pozytywne lub negatywne), zapraszamy do dzielenia się nimi. Być może wiesz, gdzie zdobyć potrzebne preparaty. A może masz pomysły na środki, którymi można by było uzupełnić system. Tu śmiało możesz je zamieścić.

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka Śr gru 31, 2008 5:40 pm

No to masz czas na ćwiczenia, aby potem poszło Ci wszystko gładko. Ja miałam problem z lewatywami, pozycja "brzuzki" nie bardzo mi pasowała. Zaczęłam wprowadzać wodę na stojąco, a potem kładłam się na podłodze i robiłam świecę, potem tylko przewracałam się na prawy bok, na lewy i dopiero wtedy miałam najlepsze efekty. Trzeba popróbować i coś znaleść dla siebie odpowiedniego, a będzie dobrze :lol: Nie zgiń z forum i daj znać jak Ci idzie, bo to nauka dla wszystkich :P
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez efka Pt sty 02, 2009 9:51 am

nie, nie zginę!
sama lubię czytać jak ludzie piszą co robią źle i wyciągać wnioski! dałam torby ze stewią, to prawda! jednak kurację przeprowadzę do końca.....a może nawet o tydzień dłużej (zaopatrując się w stewię w przyszłym tygodniu)!!!!
Będę meldować zmiany! Zresztą już je widzę: mój mąż jakby przestał chrapać (nad ranem tylko trochę, gdzie do tej pory to 'ryczała' mi moja kochana stwora nad uchem pól nocy ;) ) a córka przestała krzyczeć przez sen! :) Mi poprawiła się skóra twarzy, ale za to na dłoniach zrobiła się jakas piecząca, boląca i sucha skorupa! - smaruję maścią swojej roboty od znajomego zielarza, ale efekt nikły!
Mam nadzieję, że to właśnie efekty oczyszczania!
Mój mąż dostał wirusowego zapalenia rogówki (bardzo się męczy) i deczko mi się dzisiaj łamał, że musi coś normalnego zjeść....ale może uda mi się mu to wyperswadować, bo jak nie to..... :cry:
pozdrawiam
efka
 
Posty: 94
Dołączył(a): Wt gru 09, 2008 11:04 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Mona Pt sty 02, 2009 4:30 pm

Podczas kuracji piłam herbatki ziołowe (mięta, szałwia, pokrzywa i owocowe). Świetnie smakują ze stewią, bynajmniej ja bardzo lubię jej smak, często popijałam ją sobie samą:) Oczywiście obowiązkowo woda z cytryną. Co do miodu, jest on też w pierwszej części kuracji Siemionowej, ale podczas kuracji miód który powinien być dodawany do herbaty ja dodawałam sobie do chleba. Banany rzeczywiście są niewskazane bo są bardzo słodkie. Pomarańcza i mandarynki są w kuracji bo jak pisała Siemionowa mają działanie niszczące pasożyty.
Ja osobiście uwielbiam jeść kaszę z cebulką, czosnkiem, marchewką, selerem lub pietruszką. Ale moje dziecko ma już jej dosyć, dlatego wprowadziłam mu zmianę w jadłospisie podczas kuracji i w ogóle już na co dzień. To chyba polecał Małachow z tego co sobie przypominam. Płatki owsiane błyskawiczne zalewam wrzątkiem na noc, rano dodaję starte jabłko (w lecie robię wersję z jabłkiem surowym, w zimie podgrzewam starte jabłko na patelni z odrobiną wody i dużą ilością cynamonu), do tego sok z cytryny (sporo) i można jeszcze rodzynki do smaku jak kto lubi. Wcinamy taką owsiankę ze smakiem na śniadanko, pychotka! Proporcji nie podaję bo każdy dochodzi do ulubionego smaku drogą eksperymentów:)
efka efekty widzicie więc to jest to! Kuracja w zimie rzeczywiście jest trochę utrudniona bo nie ma tylu warzyw co w lecie i nie można tak poszaleć kulinarnie, ale to tylko 2-3 tygodnie da się wytrzymać:) Stewia jest ważna bo bierzecie spirulinę, a ona tak jak pisała Siemionowa musi być przyjmowana ze stewią. Pozdrawiam :)
Mona
 
Posty: 58
Dołączył(a): Wt lip 15, 2008 1:43 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez bies.. Pt sty 02, 2009 8:38 pm

....dziwne banany sa za slodkie,chleb z miodem-produkuje alkochol w naszym organizmie.Wodka czysta zborzowa to chleb w plynie,dlatego mamy takie wysokie sporzycie tego"chleba" na glowe mieszkanca.W przyrodzie chleb i alkochol nie rosnie wiec najlepiej go nie jesc.Stewia jak najbardziej,banany rownierz jezeli nie mamy problemow z gzrybkiem Candyda,jezeli tak to tylko stewia i nic innego.Ja wiem ze to co napisalem nie spodoba sie wszystkim,a moze pomoze w dalszej dyskusji.Pozdrawiam
bies..
 
Posty: 149
Dołączył(a): So gru 20, 2008 10:44 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez kotik So sty 03, 2009 6:41 pm

No dobra, idąc na łatwiznę zmodyfikowałam kurację S.
i herbatkę zastąpiłam preparatem 'Vernicadis'
(dostępny np. na Allegro)
który ma zbliżony skład...
Uprzejmie proszę o twórczą krytykę!

Ojej, jaki to wspaniały pomysł
na kaszkę z podsmażonymi jabłkami!
Tylko czy moje potwory to przełkną?
W nowym roku pożyczyłam sokowirówkę od mamy,
muszę kupić jeszcze worek marchwi, skrzynkę jabłek...
i dalej walczymy o nasze przetrwanie.

Życzę Wszystkim w Nowym Roku zdrowia,
pozytywnych wibracji i intuicji w działaniu!
kotik
 
Posty: 17
Dołączył(a): Wt lip 29, 2008 9:40 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez kasiaz75 N sty 04, 2009 12:41 pm

Mona nie zalewaj płatków owsianych wrzątkiem, bo zabijasz wszystkie cenne składniki , które mają w sobie. Najlepiej to robić wodą lekko przestygniętą np. w temp. 80 stopni - po ugotowaniu pozostaw wodę w czajniku jeszcze przez ok. 10 minut i wtedy zalej.
kasiaz75
 
Posty: 13
Dołączył(a): So lut 09, 2008 7:37 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka N sty 04, 2009 5:31 pm

Kotik, coś Ty wymyśliłaś :shock: Nalewki z ziół Vernicadis nie da się porównać z herbatkami i to dla dzieci zmodyfikowałaś S :? Herbatki mają rozgrzewać, rozluźniać, dobrze smakować i podtrzymywać działanie przeciwpasożytnicze dehelmintyków i leków. Vernicadis jest obrzydliwe w smaku, ale przede wszystkim jest "lekiem" na pasożyty, który może być stosowany po innych kuracjach. Tak przynajmniej tłumaczyła mi pani doktor, która zaleciła mi ten specyfik ustalając kurację mojego syna. Nie można stosować wszystkiego na raz :roll:

Do kaszy można dodawać też cynamon z jabłuszkiem lub zestaw przypraw podlaskich"przyprawa staropolska pikantno-aromatyczna". Ma świetny skład: kardamon, imbir, kolendra, goździk, cynamon, kozieradka, chilli. Po kuracji S. robiłam jeszcze kaszę z bananem i daktylami+przyprawa, palce lizać, a jaka słodka :lol:
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez bies.. Pn sty 05, 2009 6:06 pm

Wspaniale Panie :o jak czytam wasze przepisy to moj zoladek przewraca sie na druga strone-zgroza.Gotowana kasza+owoce surowe itd. to nie ma sie czemu dziwic ze kochaja nas rozne stwory,ktore maja wspaniale podloze do zycia,palce lizac :shock:.Platki owsiane i roznego rodzaje misli,a do tego woda lub mleczko,wspaniala kompozycja.Co robi Wasz organizm z skrobia z tych wspanislych platkow owsianych???Skrobia nie jest przez nasz organizm do przerobienia wiec sie odklada,gdzies tam.My tez nie mamy kwasow zoladkowych do tego rodzaju pokarmu.Najcenniejsze skladniki pokarmowe maja surowe owoce i warzywa w stanie nieprzerobionym+najlepsza wode i nie zakwaszaja naszego organizmu.Tylko w zakwaszonym(chorym) organizmie znajduja warunki do zycia roznego rodzaju STWORY,a my mamy sie z nich oczyszczac wiec pytam sie w jaki sposob??? Smacznego........
bies..
 
Posty: 149
Dołączył(a): So gru 20, 2008 10:44 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Mona Pn sty 05, 2009 7:19 pm

Nikt tu nie pisze o musli, mleku ani o chlebie z białej przerobionej mąki, tylko o chlebie na zakwasie-razowym (bez żadnych innych dodatków). Nie dajmy się zwariować żeby jeść same surowe warzywa i owoce. Najważniejszy jest umiar i zdrowy rozsądek. Płatki owsiane, kasze, otręby to między innymi przykłady, moim skromnym zdaniem, na zdrowsze jedzenie w porównaniu do oferty serwowanej przez reklamy. Ja ostatnio robiłam badanie moczu i żywiąc się głównie według przepisów Siemionowej (ale nie tylko) mam zasadowy odczyn ph 6,0, a jak pamięcią sięgnę zawsze był kwaśny.
Mona
 
Posty: 58
Dołączył(a): Wt lip 15, 2008 1:43 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez bies.. Pn sty 05, 2009 7:40 pm

Mona napisał(a):Nikt tu nie pisze o musli, mleku ani o chlebie z białej przerobionej mąki, tylko o chlebie na zakwasie-razowym (bez żadnych innych dodatków). Nie dajmy się zwariować żeby jeść same surowe warzywa i owoce. Najważniejszy jest umiar i zdrowy rozsądek. Płatki owsiane, kasze, otręby to między innymi przykłady, moim skromnym zdaniem, na zdrowsze jedzenie w porównaniu do oferty serwowanej przez reklamy. Ja ostatnio robiłam badanie moczu i żywiąc się głównie według przepisów Siemionowej (ale nie tylko) mam zasadowy odczyn ph 6,0, a jak pamięcią sięgnę zawsze był kwaśny.

Nie masz sie dac zwariowac to prawda,lecz wlasnie warzywa i owoce to tylko zdrowe pozywienie i naprawde nic innego.Odczyn zdrowego naprawde czlowieka powinnien wynosic ph6,8-7,2,jezeli masz ph6,0 to juz jestes na dobrej drodze lecz jeszcze troszeczke brakuje.Mamy zrozumiec dlaczego chorujemy i dlaczego tak chetnie w Nas mieszkaja te STWORY.Najtrudniej jest zrezygnowac z naszych przyzwyczajen,a my znajdujemy zawsze nie ten "zloty srodek",ktory tak chetnie wybieramy,aby miec czyste sumienie ze cos robimy.
Nie ma niewyleczalnych chrob,sa tylko nieuleczani ludzie!
bies..
 
Posty: 149
Dołączył(a): So gru 20, 2008 10:44 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka Pn sty 05, 2009 8:32 pm

Jestem ciekawa Bies, czy Ty tak cały czas tylko zajadasz surowiznę, jak królik, bez względu na porę roku. Kasze gotowane :) są bardzo wskazane przez Siemienową, ona też je łączy z owocami np. rodzynkami lub warzywami-nie na surowo, a wręcz przeciwnie podsmażonymi. Chleb żytni jest na porządku dziennym....
To co, zup warzywnych też nie jadasz??? Musisz wyglądać jak wychłodzona mizerotka :cry:

Ale masz rację, bardzo trudno jest zrezygnować z przyjemności jedzenia potraw, które są pyszne mniam, mniam :P Ta moja "bajkowa" kaszka, jest duszona razem z bananem i innymi "słodkimi" owockami, na samą myśl się oblizuję. Spożywam ją jednak po kuracji oczyszczającej, bo mi zimno. Jedząc tylko surowiznę "zamarzłabym".
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez efka Wt sty 06, 2009 10:54 am

Przestrzeganie zasad zadrowego odżywiania jest ważne, każdy to wie! Absolutnie nie jest to łatwe!

Ja, jakieś 15 lat temu byłam na "diecie" Diamondów! Co to znaczy: "Główne posiłki należy jeść między godziną 12.00 a 20.00. Jada się 3 posiłki dziennie, pierwszy w południe. Wcześniej (do 12.oo), jeśli dokucza głód, można zjeść owoc lub wypić świeżo wyciśnięty sok. Z całodziennego menu należy całkowicie wykluczyć spożycie mięsa i nabiału, zastępując je roślinami strączkowymi i orzechami. Zaleca się również niełączenie węglowodanów z białkami"! Dla wielu to trąci Siemionową - odpowiednie łączenie pokarmów: węglowodany....białka i takie tam!
Ze względu na to że kocham karkóweczkę i żeberka w miodzie :D zmodyfikowałam ją nieco nie jedząc właśnie mięsa z ziemniakami tylko z sałatą....dalej wiadomo!
Odżywiałam się tym sposobem ze dwa lata (pracochłonne (jak oczyszczanie Siemionowej) i nie tanie)! Czułam się rewelacja, organizm oczyścił się tak, że nie musiałam używać dezedorantów - dosłownie!
Czy dzisiaj byłoby to możliwe ze względu na większą ilość chemii w pożywieniu....nie wiem!
Do czego zmierzam: z tego okresu zostało mi kilka przyzwyczajeń, m.in. jedzenie owoców do 12.oo! Nie ukrywam, że przejście na kaszę na śniadanie było dla mnie jak za karę i chyba będę zmuszona z tego zrezygnowac i wrócić do owoców (kasza potem)!
Diamondowie piszą, że owoce nie są trawione w żołądku, tylko w jelitach i z tego względu powinno jeść się je rano, na pusty żołądek! Owoce jedzone po obiedzie wywołują tylko fermentację w jelitach i dobrze się niektórzy po jabłuszku poobiednim załatwiają, jak to mówią "przegoniło"!
Ja przez to jedzenie teraz owoców po obiedzie, mam problem z wieczorną lewatywą :( ! Dosłownie! Brzuch mam jak balon i okropnie mnie boli (pisałam już wcześniej)!
Zastanawiałm się dlaczego taka kolejnośc jest u Siemionowej (wytłumaczenie Diamodów wydaje mi się dość logiczne), może pasożyty czerpią z nich cukier....ale ja wieczorem naprawdę się męczę!
Co Wy na to?
Faktem jest, że dieta Diamondów pozwala na spożywanie mleka, sera!! Teraz absolutnie nie wezmę tego dziadostwa do paszczy ;) ....ale myślę, że warto ją uwzględnić w późniejszym odżywianiu się :) !
pozdrawiam
efka
 
Posty: 94
Dołączył(a): Wt gru 09, 2008 11:04 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez efka Wt sty 06, 2009 11:55 am

"Ja, jakieś 15 lat temu byłam na "diecie" Diamondów! Co to znaczy: "Główne posiłki należy jeść między godziną 12.00 a 20.00. Jada się 3 posiłki dziennie, pierwszy w południe. Wcześniej (do 12.oo), jeśli dokucza głód, można zjeść owoc lub wypić świeżo wyciśnięty sok. Z całodziennego menu należy całkowicie wykluczyć spożycie mięsa i nabiału, zastępując je roślinami strączkowymi i orzechami. Zaleca się również niełączenie węglowodanów z białkami"! "

przepraszam za tą "wstawkę" to nie ta dieta :oops: ....u Diamondów można jeść mięcho i białko!
Tutaj w skrócie 'daga' opisuje jak sie odżywiać:
http://www.sfd.pl/Dieta_diamond%C3%B3w-t200757.html
efka
 
Posty: 94
Dołączył(a): Wt gru 09, 2008 11:04 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka Wt sty 06, 2009 3:59 pm

Efka, ale wiesz dlaczego Siemionowa zaleca poranną kaszę :?:

Ona ma wchłonąć żółć, sok trzustkowy, pomóc wydalić wszelkie śmieci, jakie są we krwi tzn.:resztki nagromadzonych przez lata herbicydów, nawozów i radionuklidów.

Ja kiedyś byłam na diecie dr. Kwaśniewskiego-optymalnej. Bardzo mi służyła, ale moi domownicy nie chcieli się jej poddać. Robienie "zdrowych" zakupów i wyszukiwanie produktów optymalnych kiedyś wymagało bardzo dużo czasu, pieniędzy i sprytu. Byłam nawet na feriach w górach u optymalnych, gdzie też uczyłam się gotować,miałam różne zabiegi i spotkałam dużo życzliwych osób, było świetnie. Ale koniec końców zrezygnowałam, bo nie dawałam rady prowadzić 2 kuchni. Muszę powiedzieć, żę znajdowałam dużą pomoc u doradców dietetycznych optymalnych i u lekarzy. To wszystko było dość dobrze zorganizowane. I wbrew przesądom i złym opiniom można schudnąć na tej diecie i wyleczyć się z chorób. Ale jak wszyscy wiemy trzeba polubić to , co się robi, gotuje i spożywa. Inaczej nie zadziała.
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez bies.. Wt sty 06, 2009 6:28 pm

:mrgreen: jak krolik :lol: :lol: tak zle nigdy nie bylo.Tak jadlem przez przeszlo 10 lat,a jak to czesto bywa z glupoty zaczolem jesc gotowane przetwory takie jak kasza gryczana,czasami ziemniaki w mundurkach,makaron,chleb tylko orkiszowy,supy czysto warzywne-sporadycznie.Wszystko zawsze tylko z surowymi warzywami-surowki+ziola swierze,a tak jem od okolo 4lat. Wracam do tego co zaczolem tylko swierze owoce,warzywa,orzechy,grzyby,ziola+owoce suszone,cherbaty ziolowe i owocowe.Powrot jes nieunikniony,a to dlatego ze zdrowie bylo konskie,kondycja,jasny umysl,zadowolenie,usmiech na twarzy i bliskosc BOGA.Jednym slowem czlowiek calkiem inaczej funcjonuje i potrafi sie cieszyc z zycia oraz z tgo co wokol go otacza.Pamietam jak kopalem dol pod piwnice i fundamenty z mlodym chlopakiem 21 letnim,on zajadal sie kielbasa+buly+coka cola,a ja caly dzien tylko smaczne i soczyste arbuzay i nic wiecej.On tylko kiwal glowa i dziwil sie jak mozna tak ciezko pracowac i w taki sposob sie tylko odzywiac,mozna.Powiem tylko ze mimo duzej roznicy wieku bylem w lepszej kondycji od niego,nie potrafil mi dorownac,ale to tylko na marginesie.Naprawde wszystko jest mozliwe,a ja sam sie o tym przekonalem na wlasnej skorze.Bylem jak WY wszyscy jednak dopuki sie jest w miare zdrowy to wszystko jest dobrze,jednak jak zlamie nas choroba to wszystko wyglada calkiem inaczej.Tak tez bylo ze mna,a probowalem prawie wszystkiego od lekarza po ziola itd.nic nie pomagalo.Gdy zaczolem stosowac inne pozywienie i sposob odzywiania powoli zaczol funkcjonowac moj organizm i to bez zadnych lekarst i ziolek.Po okolo roku,zaczol poprawiac sie moj stan zdrowia,waga z prawie 100 do 75 i to bez zadnego ograniczania sie lub liczenia kalori.Mysle ze to na dzisiaj wystarczy,pozdrawiam i zycze wytrwania,gdyz naprawde warto chociaz moze to wyglada na nienormalne,lecz co dzisiaj jest normalne i gdzie jest ukryta prawda???
bies..
 
Posty: 149
Dołączył(a): So gru 20, 2008 10:44 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Roman Wt sty 06, 2009 7:20 pm

Bies!Organizm nasz rozkłada skrobię.Ale jej nadmiar przetwarza na tłuszcz zapasowy.Ja jestem na diecie niskowęglowodanowej.Warzywa jem,ale też głownie surowe.Dlatego,żeby zachować enzymy,które są niezbędne do przemian metabolicznych,ale giną w 48 stopniach celsjusza.Płatki często zawierają pleśnie.Szczególnie pakowane w folię.
Co do pH moczu to przesada.Patrzmy książka o badaniach laboratoryjnych.
Kaszę gryczaną gotuję 3 minuty i zostawiam w gorącej wodzie.Ale węglowodanów spożywam na dobę 70 do 100 gram.
Roman
 
Posty: 140
Dołączył(a): So lut 09, 2008 7:37 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez bies.. Wt sty 06, 2009 8:46 pm

....jezeli jest podana w stanie niezmienionym,tak czesciowo,gdyz nie posiadamy odpowiednich kwasow zoladkowych-my nie golebie,kury itd.Oczynnik moczu ph 6,8-7,2 to nie przesada to zeczywistosc zdrowego organizmu.Kazdy ma prawo do takiego zycia jakie uwaza za stosowne,jak dlugo jest tylko zdrowy,a ksiazki o badaniach laboratoryjnych sa tak dlugo aktualne jak dlugo temu,ktory je robi lub pisze odpowiada.My juz to skas znamy prawda?
bies..
 
Posty: 149
Dołączył(a): So gru 20, 2008 10:44 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez efka Śr sty 07, 2009 9:20 am

W takim układzie będę musiała zrezygnować z owoców w trakcie diety! Zagazowana jestem po uszy (moje dziecko nie ma tego problemu), lewatywę muszę robic na dwa razy bo dostaje skrętu kiszek :( !
Dzisiaj dopiero dostanę stewię więc przedłużamy oczyszczanie jeszcze o tydzien i dopiero w tą niedzielę zrobimy dehelmityzację zasadniczą :) !

wczoraj śniło mi się, że znalazłam u męża papierki po cukierkach.....hi,hi,hi! schiza, co?
ale najprzyjemniejsze w tym wszytskim jest to, że znowu mi się śni....i to ładnie śni :D
efka
 
Posty: 94
Dołączył(a): Wt gru 09, 2008 11:04 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka Śr sty 07, 2009 8:37 pm

Bies, wracam do tej skrobi. Jest ona wstępnie trawiona w jamie ustnej, potem w dwunastnicy-soki żołądkowe nie mają nic do tego- razem z amylazą (enzymem )trzustki, potem w jelicie cienkim :) Więc spokojnie można spożywać skrobię, tylko jej nadmiar jest tuczący. Bo jak jej nie wykorzysta wątroba, to się odkłada jako tłuszcz. :lol:
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez soel Śr sty 07, 2009 11:21 pm

Mam pytanie "techniczne". Otóż mam kłopot z wykonaniem lewatywy z użyciem wlewnika Esmarcha. Chodzi o to, że rurka (wężyk) do lewatywy zachowuje się podobnie jak wężyk do ściągania wina, czyli żeby lewatywa zaczęła "schodzić" należałoby w jakiś sposób wyciągnąć z wężyka powietrze. O ile w przypadku ściągania wina to proste - wystarczy zassać wino ustami, o tyle w przypadku lewatywy takie rozwiązanie nie wchodzi w rachubę. Jak więc sobie z tym radzicie? No i przy okazji - czy też narozlewacie masę wody przy wykonywaniu lewatywy? jakoś to "zginanie wężyka" jest mało skuteczne i woda się wylewa (o ile w ogóle spływa)
soel
 
Posty: 61
Dołączył(a): So kwi 05, 2008 7:03 pm

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kuracja Nadieżdy Siemionowej – opinie, doświadczenia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości