Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Jeśli masz jakiekolwiek doświadczenia w stosowaniu systemu oczyszczania Nadieżdy Siemionowej (pozytywne lub negatywne), zapraszamy do dzielenia się nimi. Być może wiesz, gdzie zdobyć potrzebne preparaty. A może masz pomysły na środki, którymi można by było uzupełnić system. Tu śmiało możesz je zamieścić.

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka Cz sty 08, 2009 11:44 am

Soel, ja też przez to przeszłam. Aby ułatwić sobie sprawę należy: zamknąć zaworek, wlać wodę, podnieść rurkę tak wysoko, aby poziom zaworka zrównał się z workiem i otkręcić zaworek obserwując przy tym wpływającą wodę do rurki. Ona wypchnie zgromadzone w rurce powietrze.Czasami lekko się "uleje". Można zrobić jeszcze inaczej: po wlaniu wody do worka należy uciskać wysoko rurkę i woda powoli zacznie ją wypełniać, trwa to dłużej. Za każdym razem jak zobaczysz, że rurka nie jest w 100% wypełniona, to takie uciskanie pomaga wypchnąć pęcherz powietrza do worka. I sprawa załatwiona:))

Mnie na początku też woda się rozlewała, ale nabrałam wprawy z przeginaniem rurki(załamuje się 2 razy) i ulewam tylko kropelkę, gdy zdejmuję zaworek. Można sobie pomóc takim klipsem zaciskowym, którym spinasz otwarte woreczki z jakąś zawartością. Takie klipsy można nabyć w sklepach z gospodarstwem domowym. Klamerka do bielizny przepuszcza. :lol:
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Mona Cz sty 08, 2009 1:08 pm

Soel u mnie wygląda to tak: wlewam płyn do wlewnika, przykręcam wężyk, podnoszę wlewnik wyżej nad wanną trzymam jednocześnie za końcówkę wężyka, wylewam trochę płynu i wtedy zaginam wężyk na 2 razy (wcześniej zaginałam na raz i woda się wylewała). Trzymam tak zgięty wężyk do momentu wprowadzenia końcówki do odbytu i przyjęcia odpowiedniej pozycji, zwalniam to zagięcie i płyn płynie bez problemu.
Mona
 
Posty: 58
Dołączył(a): Wt lip 15, 2008 1:43 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka Cz sty 08, 2009 2:08 pm

Mona, czy Twoje dziecko miało problem z zajadami :?: Bo gdy zaczęliśmy odżywiać się wegetariańsko, to powstał problem popękanych ust i zajadów. Gdy podaję wit. B compositum, to wszystko wraca powoli do normy, ale przecież nie mogę jej bez końca podawać, problem tkwi w czymś, ale w czym :shock: Może masz jakiś pomysł :?: Gdy zajadał różne "śmieci" i mięso nie było tych dolegliwości.
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez soel Cz sty 08, 2009 2:47 pm

Dorka i Mona - serdeczne dzięki. Będę próbowała do skutku - mam nadzieję, że szybko "załapię".
soel
 
Posty: 61
Dołączył(a): So kwi 05, 2008 7:03 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Mona Cz sty 08, 2009 5:40 pm

Dorka, odnośnie zajadów to zdarzały się wcześniej dziecku, ale sadzę że to był też problem "brudnych rąk". Nie zauważyłam zmian podczas kuracji, ale fakt że często ma spękane usta aż do krwi. Ale nie chce w ogóle stosować żadnego kremu ochronnego, za to chętnie daje sobie wysmarować usta miodem, to świetnie działa na pęknięcia warg (później można zjeść miodek). Zajady to brak ryboflawiny (wit. B2) więc dobrze że podawałaś suplement. Dużo jej jest w migdałach, nasionach dyni i słonecznika, kaszy jaglanej. Wymieniam przykłady tego co można jeść podczas kuracji oczyszczającej. Proponuję też odkażanie zajadów wieczorem po myciu zębów, przed snem żeby już nic nie jeść, wodą utlenioną.
Mona
 
Posty: 58
Dołączył(a): Wt lip 15, 2008 1:43 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Mona Cz sty 08, 2009 6:30 pm

Dorka jak pisałam poprzedniego posta coś mi "zaświtało". Przecież spirulina, której głównym składnikiem jest białko zawiera bardzo duże dawki witamin z grupy B. I to większe niż mięso i jajka, które zawierają jej sporo. Czy Twoje dziecko przyjmuje spirulinę podczas kuracji?
Mona
 
Posty: 58
Dołączył(a): Wt lip 15, 2008 1:43 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka Cz sty 08, 2009 8:28 pm

Tak, zaczęliśmy kuracje w poniedziałek, a zajady pojawiły się w środę. Spękane usta ma od 2 tygodni, smarujemy je masłem i jest ciut lepiej, a teraz pojawiły się zajady, niech to licho .... :!:
Ale zrobię tak, jak radzisz z tą wodą utlenioną na noc.
Dowiedziałam się teraz też, że to może być objaw braku żelaza, a z tym miał zawsze kłopoty. Od dzisiaj codziennie buraki. Właśnie skonsumowaliśmy moje pierwsze buraki faszerowane. Roboty trochę, a efekt mizerny. Chociaż moi panowie zachwycali się potrawą....
Taaak kuchnia wegetariańska jest bardzo pracochłonna :(
Nie wyobrażam sobie co można jeść - dzień w dzień- z samych surowych warzyw i owoców, no i orzechów, bo grzyby jednak trzeba gotować lub dusić, albo smażyć--to kuchnia Biesa :shock:
Jakie on musi mieć pomysły, aby to nie było monotonne i jeszcze smaczne. Ja ciągle się głowię co tu zrobić do jedzenia, a Ty :?:
Gdy nie jesteś na Siemionowej, to zajadasz mięsko i cukier :?:
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez bies.. Pt sty 09, 2009 12:59 am

Hallo....wegetarianska kuchnia jest bardzo prosta i szybka,chyba ze wymysla sie nie wiadomo co :shock: .To sa przyzwyczajenia jeszcze starego myslenia ze my potrzebujemy niewiadomo czego,aby zaspokoic swoje ??????.Wszystko odbywa sie tylko w glowie i to jest najwiekszy problem-tutaj trzeba dokonac zmiany..Nawet jezeli bedziemy spozywas przez dluzszy czas tylko jabla,marchewke,arbuzy,banany lub inne owoce lub warzywa w stanie surowym to nasz organiz wezmie sobie to czego najbardziej potrzebuje.Napewno przezyjemy i to bez uszczerbku dla zdrowia,jedynie zostanie uruchomiony proces sprzatania naszego organizmu.Wowczas nasz organiz posiada czas na sprzatanie,gdyz nie musi zajmowac sie ciezka praca jaka jest proces trawienia potraw ugotowanych.Wszystkie potrawy w stanie surowym daja najwiecej energi,proces trawienia trwa najkrocej i co najwazniejsze nie zakwaszamy naszego organizmu.Tylko zakwaszony organizm jest podatny na choroby i daje wspaniale warunki do zadomowiania sie roznego rodzaju :evil: Stworow.Dlaczego robiac ta kuracje musimy smienic sposob odzywiania skoro ON jest taki wspanialy,czy nad tym nikt sie nie zastanawial?Dlaczego to nasze pozywienie jezeli je tak mozemy nazwac powoduje ze chorujemy i dajemy sie zjadac od srodka roznym :twisted: Stowom.Moze ta kuchnie bies..a tylko tak :o strasznie wyglada i moze bedzie sie kiedys nad tym zastanowic.Nie taki djabel straszny jak go .........Pozdrawiam i zycze smacznego,a do skrobi jeszcze wroce,gdyz nie daje mi to spokoju.
bies..
 
Posty: 149
Dołączył(a): So gru 20, 2008 10:44 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Mona Pt sty 09, 2009 4:54 pm

Dorka, ale w spirulinie są bardzo duże ilości żelaza (również innych minerałów) i to łatwo przyswajalnego! Tak poza kuracją nie jem cukru, zastępuję go naturalnym miodem i stewią. Mięso sporadycznie bo jakoś nie mam specjalnie ochoty jeść tych mieniących się kolorami tęczy wędlin:) Byłam dzisiaj u lekarza z wynikami badań i ja mam hiper-hiper anemię (lekarka zastanawiała się jak ja jeszcze mogę chodzić??!!) i bardzo niski poziom żelaza. Piszę o tym ponieważ u mnie nie ma takich objawów jak u Twojego dziecka, czyli zajady i popękane wargi. Więc chyba musi być jakaś inna przyczyna, chyba że akurat organizmy mają różne objawy. Nie wiem. Ja też się zastanawiam często co zrobić do jedzenia, tym bardziej że mój mąż błyskawicznie reaguje na chemię zawartą w owocach i warzywach. Od razu puchnie mu buzia, język i łzawi (alergia). Jest takim wykrywaczem chemii, rzadko kiedy udaje mi się kupić coś świeżego co nie jest pryskane. Dlatego tak bardzo zastanawia mnie to co pisze Bies, jak można w dzisiejszych czasach dostać czyste ekologicznie warzywa i owoce. Dzisiejsze owoce i warzywa nie mają takich ilości witamin i minerałów jak kiedyś. W orzechach też często jest pleśń, a ostatnio w bananach znalazłam robaki!!! W środku, tak jakby w tym rdzeniu, był ciemniejszy dlatego zwróciło to moją uwagę. Rozcięłam wszystkie kupione banany i wszędzie były :o Jak ktoś nie zwróci uwagi to też zje taki prezencik. Dlatego ja się ciągle zastanawiam jak to jest, co jeść żeby być zdrowym i czy w ogóle jest teraz taka możliwość?
Mona
 
Posty: 58
Dołączył(a): Wt lip 15, 2008 1:43 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka Pt sty 09, 2009 6:07 pm

Mona, a Twój mąż robił sobie Siemionową? Bo podobno po oczyszczeniu i alergia mija ;)
Rozmawiałam z pediatrą przez telefon i dowiedzałam się, że te objawy u mojego syna są typowymi symotomami braku żelaza i wit B2. myślę więc, że każdy organizm inaczej reaguje. Wcześniej, gdy miał anemię (a wyglądał bardzo ładnie z różowymi policzkami, taki czerstwy chłopak ) ciągle bolała go głowa i już po obudzeniu twierdził, że jest zmęczony i nie ma siły. Nigdy bym nie pomyślała, że ma anemię, a jednak....

Pisałaś wcześniej o krzemie z bambusa. Wyobraź sobie, że dziś kupiłam maxi krzem właśnie z bambusa. Jest w różowych, żelowych kapsułkach, ale dodane są: witaminy, mikroelementy, pokrzywa i skrzyp, i jest też żelazo. Poczekam jeszcze tydzień podając spirulinę, te kapsułki, wit. B compl. i buraki. Dawka uderzeniowa :? I po feriach, jak nic się nie zmieni zrobię mu badabia krwi.

Robiąc oczyszczanie wg. Siemionowej wszyscy bardzo schudliśmy :cry: I teraz mam obawy, że znowu zjedziemy na wadze, to będziemy jak chodzące kościotrupy. A nie należymy do puszystych, wręcz przeciwnie. A TY też spadłaś na wadze ?

Bies, wydaje mi się, że ty "gotujesz" tylko dla siebie. Bo jak ja bym stawiała ( dzień w dzień )przed moimi panami talerz z marchewką i kalarepką, lub tylko surówki, nawet wymyślne, to doznaliby wstrząsu i uciekli do mlecznego baru.
Masz rację, że to siedzi w głowie, ale od niemowlaka karmiono nas "niezdrowo"(nie znano rozdzielnego żywienia), więc teraz nie łatwo to zmienić.

Od zeszłego roku mam małą działkę i postanowiłam teraz, po lekturze proponowanej przez Biesa ( Anastazja ), sadzić warzywka i postawić ul :lol:
Jeśli mi się wszystko uda, to może będę miała troszkę zdrowego jedzonka.

Jutro robię faszerowane ziemniaki, to mi wychodzi extra. Jadłeś to Bies :P
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Mona Pt sty 09, 2009 7:34 pm

Dorka, mój syn i mąż to chodzące chudziny. I chyba nic nie zmieni ich wagi na + lub - korekty jeśli są to małe. Mąż oczyszczał sobie wątrobę metodą Clark, ale to trzeba robić wiele razy:) Ja również podobnie jak Ty schudłam podczas oczyszczania. Nie chciałabym żeby ktoś czytając moje wpisy pomyślał, że tym oczyszczaniem doprowadziłam się do takiej anemii, to wynika z innego zupełnie problemu:) Ja teraz biorę duże dawki spiruliny+stewia do picia, żeby właśnie uzupełnić żelazo, ale z tego co mi mówiła lekarka to kuracja preparatami z żelazem musi trwać co najmniej pół roku. No i oczywiście soczki z buraków.
Co do własnych warzywek i owoców to też może być różnie. Koleżanka ma dom, działeczkę i takich sąsiadów, którzy mają nieszczelne szamba żeby mniej płacić za wywóz :(
Mona
 
Posty: 58
Dołączył(a): Wt lip 15, 2008 1:43 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez bies.. So sty 10, 2009 5:37 am

..ale macie problemy?Wszystkie alergie sa spowodowane zatruciem organizmu i watroby.Dlatego oczyscic organizm i zmienic sposob odzywiania i klopoty mina.Najlepiej oczyszczac poprzez glodowki lecz to nie znaczy nic nie jesc.DO poludnia 12godz.soki owocowe lub warzywne,a od 12do 20godz. zupy jarzynowe-zmiksowane aby odciazyc organizm,a do tego 2-3litrow wody dziennie+plukanie jelita.Tak przez 3-5tygodni i powoli wracac do normalnego jedzenia,jednak powrot pelny powinien trwac tyle co glodowka.Branie preparatow zelaza nic nie daje,najlepiej spozywac warzywa,owoce lub ziola,ktore posiadaja duzo zelaza organicznego.Wydawanie pieniedzy na roznego rodzaju preparaty to nabijanie kieszeni producentom,a nic nie dajecie swoimu organizmowi.Tylko zywy pokarm daje zycie i zdrowie,a wszystko co jest niezywe i przerobione i obojetnie w jaki sposob(zabite)daje choroby i ostatecznie przedwczesna smierc.
Jezeli pragnie ten ktos zdrowia i zrozumie czym to jest,nie bedzie uciekal do zadnego baru mlecznego.Tylko bedzie sie cieszyl i bedzie dumny z siebie,gdyz nareszcie cos zrobil dla siebie.ZROZUMIEC to podstawa wszystkiego,pozdrawiam
Nasz OJCIEC dal nam wspanialy organizm,wiec dbajmy o niego,jezeli My tego nie zrobimy to zrobia to za nas inni.
bies..
 
Posty: 149
Dołączył(a): So gru 20, 2008 10:44 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Roman So sty 10, 2009 12:59 pm

Chudnięcie (nawet szczupłych) może też być spowodowane tym,że organizm z powodu niedostarczania białka zmuszony jest spalać własne białka.Czyli mięśnie (zmniejszają się),wątrobę itd.Jest to niebezpieczne dla zdrowia.Białko zawiera atom azotu i organizm nie potrafi wyprodukować go sam.Trzeba je obowiązkowo dostarczać w pokarmie.
Nie można jeść buraczków codziennie,a szczególnie dzieciom.Bo zawierają one "końską" dawkę kwasu szczawiowego.Sprawdżcie w tabelach.Tak potrzebny wapń (szczególnie dzieciom do rozrastania kości) jest wypłukiwany.Ponadto można się nabawić kamieni szczawianowych.
Roman
 
Posty: 140
Dołączył(a): So lut 09, 2008 7:37 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka So sty 10, 2009 3:50 pm

Bies, dlaczego uważasz, że "energia", która stworzyła świat, to ON, a nie ONA :?:

Ciągle piszesz Ojciec, a może to Matka??
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka So sty 10, 2009 4:01 pm

Roman, ja białko dostarczam z roślin, myślisz, że to zbyt mało?? Fakt, nie jem mięsa, ani nabiału, którego kiedyś zjadałam bardzo dużo. No i cukru, który jest tuczący. Nigdy nie byłam tęga, ale teraz jestem chuda :cry:

Jak siegam pamięcią, moi znajomi wegetarianie też byli raczej szczupli.
Jestem ciekawa jak ma się Bies ze swoją dietą....tłusto, czy chudo wygląda :?:

I powiem szczerze, że w ogóle nie mam apetytu na wędlinę i mięso, no złamałabym się przy dobrym, tłustym twarogu firmy Klimeko. Robią go starą, tradycyjną metodą, pycha.
Ale Siemionowa neguje wszystko, co pochodzi od mleka :cry:

Dobrze, że mi powiedziałeś o tych burakach, ale sok z jednego buraczka z marchewką dziennie, to może nie będzie za dużo.
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez soel So sty 10, 2009 4:38 pm

Mona, ale mnie zaskoczyłaś tymi robalami w bananach. Obrazek Nigdy bym nie pomyślała. Teraz będę ostrożniejsza. Przy okazji chcę podać, tak na wszelki wypadek, sposób na podniesienie hemoglobiny. No nie do końca jest on "po linii" ale może warto wiedzieć. Otóż jakiś czas temu dostałam go od znajomej (a pochodzi od "przedwojennego" lekarza). Potrzebne są na 1 porcję: żółtka z dwóch jaj, łyżeczka złocistego cukru, szczypta kurkumy, szczypta imbiru, 70 - 100 g wytrawnego czerwonego wina. Żółtka utrzeć z cukrem, imbirem i kurkumą (te dodatki to na wypadek jakiejś bakterii), po utarciu dodać wino i wypić na czczo. Ja tę miksturę stosowałam wieczorem. Wygląd nie jest za ciekawy, ale w smaku całkiem dobre. Ja zużyłam w ten sposób około 100 jaj i naprawdę hemoglobina mi się znacznie poprawiła.
Dorka, a mogłabyś tak mimochodem podać jak robisz te faszerowane ziemniaki?
soel
 
Posty: 61
Dołączył(a): So kwi 05, 2008 7:03 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka So sty 10, 2009 10:18 pm

Soel, musisz mieć pewne źródło na te jaja. Bo ja nie używam jajek z 3, które właściwie zalały rynek, a jeszcze na surowo???
Kupuję "0" lub z "1", ale surowe jem sporadycznie. Poza tym trzeba używać cukru :cry: więć na razie to odpada. No i ten alkohol....

Do faszerowanych ziemniaków potrzebne są duże okazy. Należy je ugotować w mundurkach, ale tylko aby były lekko miękkie. Po wystudzeniu obierasz je i musisz wydrążyć otwór, tak duży, aby ścianki miały ok. 1cm grubości, bo inaczej może Ci pękać i się rozlatywać. A! Zapomniałam, musisz wcześniej odciąć z góry część ziemniaczka, która będzie potem "przykrywką". Co włożyć do środka, to już nie problem. Ja np. smażę cebulkę i pieczarki+ koperek. Upycham do ziemniaczka, kładę listek masełka, przykrywam, zawijam w folię i piekę w piekarniku ok.45min. Zależy jak bardzo był niedogotowany ziemniak. Oczywiście farsz doprawiasz sobie do smaku. Po wyjęciu można wszystko polać rozropionym masłem z czosnkiem lub śmietaną z pieprzem i czosnkiem. Do tego robię jeszcze jakąś surówke :P mniam, mniam.
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez bies.. So sty 10, 2009 11:19 pm

Czy jest to takie istotne dla Ciebie czy to On lub Ona,po prostu z przyzwyczajenia.Dlaczego do foli i to jeszcze napewno do aluminiowej-smaczny metal,jako dodatek.Napewno jeszcze masz go za malo i musisz sobie dolozyc,dobrze by bylo przeczytac H.Clark -Kuracja zycia,co ona pisze na ten temat.Nie rozumie tez ,spozywiania buraczkow codziennie,aby dostac kamieni to musielibysmy ich jesc niewiadomo jaka ilosc?Przypomnialem sobie duze zelaza ma korzen pietruszki.Codzienne pozywienie powinnismy tak komponowac aby nie bylo monotonne lecz nie dobierac wiecej jak trzy rozne warzywa lub owoce.To juz koniec,pozdrawiam i zycze smacznego.
To zbyt pracochlonne.a ja lubie szybko zrobic i dlugo sie tym delektowac.Zbyt duzo czasu nie warto poswiecac w kuchni,a najlepiej jablko w kieszen i w razie glodu juz mam.
Ostatnio edytowano So sty 10, 2009 11:37 pm przez bies.., łącznie edytowano 2 razy
bies..
 
Posty: 149
Dołączył(a): So gru 20, 2008 10:44 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka So sty 10, 2009 11:27 pm

Do Biesa:właściwie nie ma, ale satysfakcjonuje mnie Twoja odpowiedź :D

Tak, tak znowu masz rację :oops: Mam książkę Clark i muszę się poprawić.

Uwaga, ziemniaka trzeba włożyć do naczynia żaroodpornego lub zawinąć w papier do pieczenia :!:
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez soel N sty 11, 2009 11:54 am

Dorka, wielkie dzięki za przepis. Z pewnością wypróbuję. Co do jaj to prawda, muszą być z pewnego źródła. Mam możliwość zakupu jaj wiejskich, takich od kur grzebiących. Poza tym zawsze wcześniej starannie myję skorupkę. Co do cukru i wina to prawda, dlatego zaznaczyłam, że ten sposób poprawienia hemoglobiny nie do końca jest poprawny w świetle działań p/grzybiczych i p/pasożytniczych.
soel
 
Posty: 61
Dołączył(a): So kwi 05, 2008 7:03 pm

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kuracja Nadieżdy Siemionowej – opinie, doświadczenia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości