Strona 2 z 25

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

PostNapisane: Pn wrz 08, 2008 7:32 pm
przez Roman
Ja łatwo mogłem garściami wyłuskać z żółtej okrągłej dyni przywiezionej ze wsi.Może to zależy od gatunku.Ale nie wiem czy ta dynia miała rok czy dwa lata.Ale pestki były jeszcze wilgotne.

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

PostNapisane: Pt wrz 19, 2008 4:17 pm
przez kotik
Kupiłam pestki dyni firmy ENSA które są łuskane z zieloną otoczką - widać różnicę z innymi.
Ale zjedzenie 300g graniczy z cudem ...

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

PostNapisane: Pn wrz 22, 2008 1:21 pm
przez escondidos
Czy pestki tej firmy są polskie czy chińskie?

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

PostNapisane: Wt wrz 23, 2008 6:14 pm
przez robakzkomputera
300g dyni należy zjeść na raz czy przez cały dzień i ile dni ,podajcie mi szczegóły.jakiś czas temu znalazłem informację że sok z kiszonej kapusty jest też dobry ,a pestki dyni można zmielić maszynką do mielenia kawy wraz z łupinami.

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

PostNapisane: Wt wrz 23, 2008 6:58 pm
przez escondidos
W kuracji Siemionowej na raz, na sniadanie, jako zakończenie dehelmintyzacji po oslabieniu "gnid" tymi innymi ziołami / preparatami. Ale sa różne wersje, np. na glistę ludzką Jadwiga Górnicka każe jeść pestki z dyni, chyba tak samo 300 g, przez cały tydzień codziennie. Zielarz jakiś też zalecał przez tydzień po 1,5 szklanki dziennie. Ja próbowałem mielić w młynku do kawy, ale tych wiórów po skorupkach po prostu nie mogłem przełknąć (sa normalnie jak jakieś drewno). Od kogoś słyszałem, ze można mielić, a potem w jakimś wysokim garnku / słoju zalewać wodą. Łupiny sa lżejsze i wypływają na powierzchnię, a kawałki i kawałeczki środków opadają na dno (trochę najdrobniejszego pyłu zawsze sie straci). Potem pływające skorupki można wybrać, a wode zlać i zostawić tylko środki. Mam tylko wątpliwości, czy coś się nie wypłukuje z tych zielonych skórek, które mają podobno mieć jakiś pasożytobójcze związki miedzi.

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

PostNapisane: Pt wrz 26, 2008 9:44 am
przez robakzkomputera
co sądzi siemionowa ,na temat oczyszczania wątroby,czy wogole coś mowi czy majakieś swoje sposoby

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

PostNapisane: So wrz 27, 2008 11:27 am
przez Roman
Chyba jakieś sposoby ma,ale nie porusza w książce.Tam jest mowa o oczyszczaniu wątroby z pasożytów ale nie z kamieni.

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

PostNapisane: N wrz 28, 2008 12:15 pm
przez escondidos
W książce jest napisane, ze jest jakiś oddzielny od tego przeciwpasozytniczego program o nazwie "oczyszczanie watroby, nerek i czegoś tam jescze" , więc chyba ma jakieś sposoby. Zresztą widzę, że wszystko sprowadza prawie u wszystkich do jakichś olejów i trzymania termoforu w okolicy wątroby + jakieś rzeczy, które rozszerzają przewoedy żółciowe / wątrobowe. A widzieliście, ze Nieumywakin w „Wodzie utlenionej” radzi mieszać olej z kefirem, żeby za bardzo nie obciążać wątroby (i pisze, że się nie zgadza w temacie oczyszczania wątroby w tym punkcie z Siemionową i Małachowem bodajże). Ja próbowałem tak zmiksować, i faktycznie, prawie nie czuć, że się pije olej. Jest zupełnie do przełknięcia, ale i tez mnie pogoniło. Fajny patent

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

PostNapisane: Śr paź 01, 2008 1:29 pm
przez robakzkomputera
a jak jest u niej z piciem wody ,.ile dziennie ,jakiej itd,i czy poto by wypłukać trupy pasożytów czy tak żeby nawodnić ,.przybliż

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

PostNapisane: So paź 25, 2008 10:01 am
przez hall
I co nikt nie pisze nic?? - tyle osób zabrało się za tę kurację i tylko 1 nej osobie pomogło??

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

PostNapisane: N paź 26, 2008 5:35 pm
przez slovak
a jak jest u niej z piciem wody ,.ile dziennie ,jakiej itd,i czy poto by wypłukać trupy pasożytów czy tak żeby nawodnić ,.przybliż


woda pełni wiele funkcji w organizmie. Duże znaczenie w Siemionowej odgrywa hydroterapia.

co nikt nie pisze nic?? - tyle osób zabrało się za tę kurację i tylko 1 nej osobie pomogło??

Ja o sobie napisałem w temacie clark :)
Zapytaj się innych czemu nie lubią pisac o sobie. Też mnie to ciekawi. Że kuracja działa to żadnych złudzeń nie mam. Ogólnie ciężko się z ludzmi wymienia wszelkie informacje i się dziwię. temat interesuje bardzo bo widzę na dole w stopce że zawsze ileś osób przegląda forum.

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

PostNapisane: Pn paź 27, 2008 3:50 pm
przez hall
Pisałeś tam ogólnie - nie pisze z czego ani czym się wyleczyłeś ani jak długo trwała ta kuracja - domyślam się,że była to kuracja Siemionowej
A ludzie nie piszą bo o czym pisać jak nie ma efektów-jakby były to każdy by to szczęście bycia zdrowym zakomunikował światu.

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

PostNapisane: Pn paź 27, 2008 10:21 pm
przez slovak
Przez pomyłkę nie wysłal się mój post. Więc napiszę tutaj.
Chorowałem od dziecka na przeziębienia, grypy, anginy, zapalenia oskrzeli. Lekarze rozkładali ręce, jedyne co mogli mi pomóc to antybiotyki których nie szczędzili, więc nałykałem się ich co niemiara. Skutki takiego leczenia wiadomo: dysbakterioza, która wywołała szereg komplikacji w organizmie. Nie chcę pisac o wszystkich chorobach bo nie lubię. Ze skutkami takiego leczenia walczę do dziś.
Lekarze mówili mi że jestem hipochondrykiem i próbowali sugerować wizytę u psychiatry :)

Po długim czasie doszedłem do wniosku że lekarze to "tępaki". Dla Was to pewno nic odkrywczego. Więc jak większość z Was zacząłem szukać pomocy w kierunku medycyny naturalnej. Wizyty we wszelkiej maści gabinetów medycyny naturalnej, efekt nijaki. Ile pieniędzy wydałem na BADy to już nie wnikam. Uważam to za oszustwo. Efektu nie było żadnego. Przeszedłem wiele kuracji (Tombak, Małachow, Klimuszko, różnej maści diety, Kwaśniewskiego, itp to co było dostępne i znane. ) jednak bez rezultatu.

Być może za późno stwierdziłem że pomóc człowiek może sobie tylko sam. Byłem juz w takiej sytuacji iż miałem zamiar pić własną urynę wg Małachowa i raptem koleżanka poleciła mi książkę Clark (wyleczyła się z alergii z zastosowaniem tej kuracji). Spróbowałem. Zbawienie. Zapper i jej terapia zadziałała. Częśc objawów minęła. To była duża ulga. Wreszcie jakiś malutki kroczek do przodu. O anginach, grypach, przeziebieniach, zapaleniach oskrzeli, mogłem zapomnieć. Wystarczyło się tylko odrobaczyć. Dlatego żałuję iż nie było tej wiedzy jak byłem mały. I zadaję dzisiaj pytanie po co te tępaki tak mi zdrowie zniszczyli tymi antybiotykami. I jeszcze wzięli za to pieniądze.
Zostało mi jeszcze parę objawów, które nie chciały zniknąć. W tym pomogła mi makrobiotyka i program Siemionowej. Wyrośla na stawach mi zniknęły zupełnie. Dwa palce jeszcze nie wróciły zupełnie do normalnego położenia. Jednak prawie nie widać. Teraz przymierzam się jeszcze do walki z grzybami. Niestety nie miałem czasami silnej woli jeśli chodzi o żywienie (słodycze). Więc nie mogę powiedzieć iż Siemionowa nie podziałała zupełnie. Jednak objawy grzybicy w wyniku leczenia antybiotykami zmniejszyły się bardzo. To tak pokrótce.
A jak u Was? Fajnie się motywować i pomagać.

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

PostNapisane: Wt paź 28, 2008 10:11 am
przez hall
No to coś już wiem teraz - mogę powiedzieć dokładnie to samo lekarze i bioenergoterapeuci to w większości wypadków oszuści, do tego zappera też jakoś nie mogę się przekonać,stosowałem urządzenie o nazwie SILVER PULSER,które też produkuje - srebro koloidalne,które podobno niszczy ok 650 różnych bakterii,stosowałem to urządzenie i srebro a wynik był zerowy.Urządzenie typu OBERON też stosowałem i nie tylko nie wykryło zatykającej się tętnicy ale pasożytów (chlamydii) też nie.
Teraz jakaś nowość wyszła za "jedyne" 2300 zł-2500 zł - mowa o urządzeniu firm CEMTECH-nawet film oglądałem o tym http://dl.getdropbox.com/u/286099/Filmy/Uzdrawianie/Terapia%20falami%20milimetrowymi.mov

Ciekawe co o tym sądzicie-czy to działa ,czy to kolejne oszustwo.
A tu link do sklepu

http://neovita.com.pl/urzadzenie-cem-tech-terapia-falami-milimetrowymi-p-176.html

Już chyba wszystko jasne jeśli chodzi o to urządzenie-skoro piszą,że ciało ludzkie składa się z 1016 komórek to widać jacy to są specjaliści. "

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

PostNapisane: Wt paź 28, 2008 2:28 pm
przez Mona
Nie wiem co myśleć o tych urządzeniach, ale sądzę że metody w których człowiek musi się trochę natrudzić i pomęczyć przynoszą najlepsze efekty:) Chcę dodać że jestem w trakcie 2 kuracji Siemionowej (wczoraj miałam zasadniczą dehelmintyzację z pestkami i siarczanem magnezu). Czuję się super tylko wcześniej przed kuracją miałam zapalenie pęcherza moczowego i dlatego też wzięłam się za pasożyty bo chcę teraz kolejno oczyścić nerki (metodą Clark), a później wątrobę (inna metoda z ksylitolem) bo nie mogę w dużych ilościach stosować siarczanu magnezu. Zobaczę co po kuracjach z nerkami (problemy miałam od dziecka i chcieli mi odjąć 1 nerkę). Jestem zdziwiona bo podczas 1 kuracji bolały mnie jelita (bóle chwilowe) podczas lewatyw, a teraz w ogóle nic nie czuję i nawet nie zauważam kiedy koniec:) Metodę Siemionowej trzeba powtarzać wielokrotnie bo złogi i choroby które mamy nawarstwiały się latami, a chcemy efekty osiągnąć od razu. Tak się nie da - oczyszczanie, oczyszczanie i jeszcze raz oczyszczanie :)

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

PostNapisane: Śr paź 29, 2008 10:20 am
przez hall
A mogę spytać co Ci dolega i na co Ci ta kuracja pomogła??

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

PostNapisane: Śr paź 29, 2008 6:26 pm
przez soel
Też się zastanawiam co to za "cudo" z tymi falami milimetrowymi. W dzisiejszych czasach chyba najgorsze jest to, że brakuje zaufania do słowa. Wszelkiej maści marketing jest wszechobecny, a chęć zarobienia pieniędzy bardzo duża. Niewiele osób stosuje starą zasadę "dobro człowieka najwyższym dobrem jest". Stąd też bardzo cenne są osobiste doświadczenia osób które dosłownie sprawy zdrowia wzięły w swoje ręce. Moje przemyślenie jest takie: nie ma żadnych cudownych środków czy urządzeń które wyleczyłyby z każdej choroby i każdego. Z drugiej jednak strony jest wiele metod i środków które przy zachowaniu pewnych generalnych zasad mogą przynieść bardzo dobre rezultaty. Myślę, że takie ogólne zalecenia jak dieta rozdzielna, drastyczne ograniczenie cukru, chlorku sodu, białej mąki czy ogólnie żywności wysoko przerobionej, unikanie żywności modyfikowanej czy pochodzącej z upraw przemysłowych , podobnie jak ruch - to dobry pomysł. Sama zasada oczyszczenia organizmu nie tylko z pasożytów ale też metali ciężkich czy innych zanieczyszczeń chemicznych, smogu elektronicznego, hałasu,stresu jest super. Oczywiście - trudniej to wszystko osiągnąć czy realizować. Poza tym pozostaje pytanie: żyć zdrowo (mam na myśli np sposób odżywiania, pobyt w określonych miejscach) czy może mniej zdrowo, ale bardziej szczęśliwie - czyli od czasu do czasu zjeść coś mniej zdrowego (i nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia), umieć bywać z ludźmi (i nie mieć fobii zarażenia pasożytami). W każdym razie uważam, że jeśli uda się komuś zachowując rozsądny sposób życia korzystać jednocześnie z urządzeń wspomagających typu zapper, alkalark czy urządzenie wytwarzające fale milimetrowe (tych urządzeń jest zresztą bardzo dużo) to naprawdę w sposób znaczący może poprawić jakość swojego życia.

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

PostNapisane: Cz paź 30, 2008 11:12 am
przez Mona
do hall: kuracja Siemionowej pomogła mi pozbyć się uporczywych i nawracających grzybic układu płciowego, zniknęły bóle żołądka spowodowane nadżerką w błonie śluzowej (czy nie ma nadżerki sprawdzę jak będę na badaniu, ale sądzę że tak), nie mam problemów z przeziębieniami, anginami i infekcjami a byłam osobą bardzo chorowitą, po lewatywach z pierwszej kuracji zniknął problem hemoroidów, psychicznie jestem mnie rozdrażniona, wymęczona i więcej się uśmiecham (pasożyty niesamowicie wpływają na naszą psychikę i zachowania-widzę to również po dziecku). To mogę wymienić tak ad hoc, ale zmieniło mi się w ogóle podejście do żywienia (nie stosuję cukru tylko stewię i miód, żywienie rozdzielne i zajadam się cały czas kaszami z dodatkami:), zrozumiałam że muszę dbać nie tylko o higienę zewnętrzną ale i wewnętrzną.
do soel:święta racja! Umiar i rozsądek przede wszystkim i to we wszystkim co robimy. Trudne, ale trzeba próbować. pozdrawiam

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

PostNapisane: Pt paź 31, 2008 10:13 pm
przez Dorka
Mona, a jaką dawkę dehelmintyku podawalaś swojemu dziecu, taką jak dla dorosłych? Ja mam 12-stolatka, któremu też chcę zrobić to oczyszczanie, ale nie wiem, czy podawać to wszystko(tabletki też) tak, jak jest w książce. Czy Twój syn miał może włosogłówkę? Robiłaś mu kąpiele z ziołami, a jeśli tak, to z jakim skutkiem.
Będę wdzięczna za odpowiedź.

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

PostNapisane: N lis 02, 2008 8:13 pm
przez Mona
Dorka, dawałam synowi takie dawki jak są w książce Siemionowej, a nawet większe. W drugiej części kuracji, nie podawałam dehelmintyka nr 2, tylko cały czas dehelmintyk nr 1 i kąpiele robiłam też z tego dehelmintyka (w trakcie kuracji Siemionowej). Napar do picia robiłam z 2 łyżeczek ziół i zalewałam 200 ml wody. Robiłam tak dlatego, że u dziecka zarobaczenie było ogromne. Tabletki podawałam wszystkie, w ilości jak dla osoby dorosłej (ja tak brałam jak syn).
Tak, syn miał również włosogłówkę. Spróbuj robić kąpiele z ziół. Do kąpieli zioła dostępne są m.in. w sklepie Igya. Kąpiele te są polecane szczególnie w leczeniu włosogłówki. Mój syn po serii tych kąpieli (4 kąpiele co 2 tyg.) nie miał już włosogłówki, ale łapał na to miejsce inne świństwo. Kąpiele robiłam wg. wskazówek lekarza, ulotka dołączana jest do ziół. Rada praktyczna - jak robaki wychodziły w okolicy twarzy i szyi (z przodu) ściągałam je kawałkami twardej gąbki (nie używałam w tych miejscach maszynki), nie goli się pleców w okolicach płuc żeby wychodzące robaki ich nie uszkadzały (tak mi powiedział lekarz). Spróbuj może najpierw kąpieli z goleniem, a jak nie będzie rezultatu kurację Siemionowej. Wszystko zależy w jakim stanie jest Twój syn i jakie ma robaki, czy to jest "tylko" włosogłówka?