Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Jeśli masz jakiekolwiek doświadczenia w stosowaniu systemu oczyszczania Nadieżdy Siemionowej (pozytywne lub negatywne), zapraszamy do dzielenia się nimi. Być może wiesz, gdzie zdobyć potrzebne preparaty. A może masz pomysły na środki, którymi można by było uzupełnić system. Tu śmiało możesz je zamieścić.

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez efka Wt wrz 08, 2009 8:36 am

badanie w Warszawie: www.trea.pl u Igora
olejek....ja używam z pestek dyni :)
efka
 
Posty: 94
Dołączył(a): Wt gru 09, 2008 11:04 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez efka Wt paź 20, 2009 12:48 pm

Dawno tu nie zaglądałam...cisza w eterze okropna...ale to chyba znaczy że jesteśmy zdrowi! :D
Ja nauczyłam się wiele i wykorzystałam tą wiedzę!
Chciałam Wam tylko powiedzieć, że moje dziecko chodzi do szkoły bez żadnego dnia przerwy! :D ! Doczekałam się!
Chociaż nie byłam zachwycona wynikiem badań w Poznaniu to jednak uważam, że diety zrobiły swoje! We wrześniu przeszliśmy trzecią! Nie kichamy, nie smarkamy, nie bolą nas głowy! Wspomagamy się homeopatią (z którą walczy szlachetny dr Radziwił) i wreszcie wróciło zdrowie :D !

mam nadzieję, że wszystko u Was ok ;)
pozdrawiam
efka ;)
efka
 
Posty: 94
Dołączył(a): Wt gru 09, 2008 11:04 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Mona Cz paź 29, 2009 12:12 pm

Masz Efka rację cisza okropna, ale może masz też rację w tym, że oczyszczanie się z pasożytów pomogło i teraz już nikt nie choruje :D
W przypadku mojego dziecka tak jest. Również jestem zadowolona, ponieważ nie ma porównania do tego co było wcześniej. Od kilku miesięcy jest spokój z ostrymi infekcjami, ostatnio pojawił się jakiś ból gardła, który przy zastosowaniu metod naturalnych ustąpił. Pojawił się również ból brzucha, ale włączyłam lewatywy czosnkowe i jest spokój. Najważniejsze że nie ma mowy o jakiś gorączkach, nawracających infekcjach górnych dróg oddechowych, biegunkach, kaszlach-tego po prostu nie ma.
Dla świętego spokoju pojadę jeszcze sprawdzić dziecko do Igora pod koniec miesiąca,
pozdrawiam wszystkich.
Mona
 
Posty: 58
Dołączył(a): Wt lip 15, 2008 1:43 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez efka Pn lis 09, 2009 10:35 am

cieszę się :)
pozdrowionka :)
efka
 
Posty: 94
Dołączył(a): Wt gru 09, 2008 11:04 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez malwi Śr lis 25, 2009 11:28 pm

dopiero dzis trafilam na to forum....
chcialabym przeprowadzic kuracje u moich dzieci, pomimo tego, ze badania z kalu nie potwierdzily obecnosci pasozytow ( ku satysfakcji pediatry ...), jednak objawy ( nawracajace infekcje gornych drog oddechowych, nocne zgrzytanie zebami, placzliwosc , nerwowosc, brak apetytu) mowia same za siebie....
mam jedynie obawy czy moje dzieciaki - 3 i 7 lat nie sa na taka kuracje za małe i ewentualnie czy dadza/damy rade...
i jeszcze jedno pytanie- jestem w ciazy (poczatki)- czy moge bezpiecznie stosowac te kuracje? a jesli nie, to jakas alternatywna- dopszczona w ciazy...?
Prosze , podzielcie sie swoja wiedza i doswiadczeniem :)
malwi
 
Posty: 1
Dołączył(a): Śr lis 25, 2009 11:18 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez stomeczek So mar 06, 2010 9:54 pm

po roku śledzę wasze sukcesy, chciałbym zobaczyć kogoś, kto powie- sukces!!!! .DOBRZE GD JEDZENIE JEST LEKARSTWEM A LEKARSTWO JEDZENIEM.
stomeczek
 
Posty: 4
Dołączył(a): So lut 21, 2009 9:23 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez slovak Pn mar 15, 2010 11:55 pm

Dobry Vegatest zrobisz w Warszawie przy Placu Szembeka. Podaję telefon na zapisy: 22 382 55 50. Badanie wykonuje lekarz z wieloletnim stażem, który z pasożytami jest za Pan brat.
slovak
 
Posty: 66
Dołączył(a): So lut 09, 2008 7:37 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez ulatoja Śr mar 31, 2010 1:54 pm

Mam pytanie do osób, które stosowały metodę siemionowej. Jak wlać w 2-letnie dziecko zioła, które nie smakują najlepiej? Jak ćwiczyć? A najbardziej mnie interesuje, jak sobie poradzić w dniu jedzenia pestek z tematem nie podawania płynów. Moje dziecko pije bardzo dużo i na każdą próbę ograniczenia płynów reaguje, no cóż, bardzo gwałtownie. Z dietą nie będzie problemu, lewatyw niestety nie uda mi się zrobić, za to spróbuję kąpiele w ziołach. Dziękuję z góry za opisanie swoich doświadczeń w tym względzie. Pozdrawiam :?
ulatoja
 
Posty: 1
Dołączył(a): Śr mar 31, 2010 1:45 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez gabrielanio So maja 15, 2010 7:04 am

Nie byłam w Soczy u P. Siemionowej. Przeczytałam jej książkę i szukałam czegość podobnego w Polsce. Takiej szkoły, kliniki, ośrodka. Nie znalazłam nic, co mogło by w jakimś stopniu odpowiadać opisanym w książce tematom. Znajomy podał mi adres do takiego małego ośrodka na kaszubach we Wdzydzach Tucholskich. Opisałam moje problemy i wysłałam e-mail do nich ( alfeniks@op.pl ). Ku mojemu zaskoczeniu bardzo szybko odpisali udzielając wstępnych porad. Umówiłam się na turnus rehabilitacji ( tak się to u nich nazywa ). Słuchajcie - dwa tygodnie rehabilitacji,a w tym oczyszczanie z pasożytów ( metoda bardzo zbliżowna do P. Siemionowwej ), masaż, którego nie umiem nazwać ale jego działanie usunęło wiele moich dolegliwości kręgosłupa, zajęcia teoretyczne z wielu innych naturalnych metod " samoleczenia", zdrowego gotowania itd. . Mogę zapisać całą stronę polecając Wam ten ośrodek ale nie o to chodzi. Najlepiej jak się Sami przekonacie. Atmosfera u nich jest tak ciepła i tak przyjazna, że nie sposób w prostych słowach jej opisać. Warunki pobytowe super ( nie jest to Hilton), na turnusach tylko 10 osób, więc bardzo kameralnie, a i czas dla każdego na indywidualne porady i zabiegi jest. A jeszcze jedno - nie musiałam ze sobą nic zabierać poza osobistymi rzeczami - dają wszystkie preparaty i sprzęt na miejscu ( wliczone w cenę, która nie jest duża na taki zakres usługi i preparatów itd.). Polecam jeszcze raz gorąco. Ja skorzystałam i od tego czasu skończyły się moje problemy z bardzo wieloma kłopotliwymi stanami zdrowotnymi i nie tylko.
gabrielanio
 
Posty: 1
Dołączył(a): Śr maja 12, 2010 3:41 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez ktom Wt maja 18, 2010 9:27 pm

Witam po raz pierwszy.

Czytam i czytam i oczy mi się robią jak patelnie, w życiu bym nie pomyślał co w człowieku może siedzieć . Ale na początek tylko jedno pytanie : Piwo ??? Bardzo je lubię. Czy może wchodzić w skład zdrowej diety ? Czy niestety to dobre skojarzenie piwo - owsiki , coś takiego pamiętam z dzieciństwa . Pytania z grubej rury zachowam na później, na dzisiaj mam dość :?
ktom
 
Posty: 1
Dołączył(a): Wt maja 18, 2010 9:16 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Tami Pn cze 28, 2010 8:35 pm

MONA jeśli potrafisz mi pomóc to bardzo proszę o tę pomoc! Bardzo chcę pozbyć się pasożytów z mojego organizmu metodą Siemionowej, jednak mam chaos w głowie, nie wiem jak się do tego zabrać...nie jasny jest dla mnie sam program, najbardziej nurtuje mnie pytanie czy można go stosować wybiórczo czy jednak w całości od początku do końca? A który to ten właściwy? Czternastodniowy? Jest także mowa o 28-dniowej dehelmintyzacji pierwotnej....nie mogę tego ogarnąć i wyodrębnić tego co mam robić a czego nie ( nie wiem...może mam jakieś pasożyty w mózgu :o )Niedawno miałam zrobione badanie Volla, którego rezultatem jest następująca diagnoza: Candida albicans- 50%, Candida krusei-30%, E.coli, Helicobakter (o tym nie ma nic w książce Siemionowej), wirusy:Reovirus, Rotovirus,Półpasiec, Opryszczka, po za tym glista psia i lamblioza oraz podejrzenie toxoplazmozy. Czy w związku z tym że mam tylko(albo aż) te pasożyty to skuteczne będzie zastosowanie tylko analogicznych preparatów Siemionowej czy jednak muszę przejść cały program?? Jeśli tak to proszę o podpowiedź....jak się w tym zorganizować i zdobyć wszystkie składniki? Chcę jeszcze wspomnieć, że jestem po terapii ozonowej po której natomiast zrobiono mi badanie żywej kropli krwi, wyszło bardzo pozytywnie, po mimo tego nie jestem do końca zadowolona gdyż mam wrażenie że opis badania nie był dokładny. Po za tym nie mam pojęcia czy ozon potrafi unicestwić np. lamblie? Może znajdzie się osoba fachowa i doświadczona, która pomoże mi ogarnąć i poukładać to wszystko?
Pozdrawiam :)
Tami
 
Posty: 6
Dołączył(a): So cze 26, 2010 4:29 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Tami Pn cze 28, 2010 9:07 pm

Ach...moi Drodzy, jeszcze jedno....czy ktoś z Was odżywia się nisko-węglowodanowo? Jak się ma do tego zastosowanie diety w programie Siemionowej? Mam obawy gdyż odżywiam się w wyżej wymieniony sposób od kilku lat, więc jak teraz mam przejść na węglowodany? Do tej pory uważałam się za zdrową...oczywiście miałam jakieś drobne dolegliwości ale te poważne, świadczące o bliskich chorobach poznikały, dlatego byłam szczęśliwa....jednak ten stan prysnął kiedy dowiedziałam się o pasożytach od których to choróbska jeszcze nie dają o sobie znać :o Jak widzę wszyscy tutaj tak jak ja poszukują zdrowia, tak więc może Ktoś zna odpowiedzi na moje znaki zapytania? :)
Tami
 
Posty: 6
Dołączył(a): So cze 26, 2010 4:29 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Mariusz Pn lip 05, 2010 3:17 pm

Tami, to taka decyzja której nikt za Ciebie nie podejmie.
Każda dieta ma swoje plusy i minusy. Każda stosowana dłuższy czas wprowadza dysharmonię.
Stosowałem kiedyś dietę niskowęglowodanową, lecz doświadczenie pokazało że nie tędy droga.
Mariusz
 
Posty: 66
Dołączył(a): Pt lut 08, 2008 5:28 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Tami Śr lip 07, 2010 8:10 pm

Mariuszu, dziękuję Ci za zainteresowanie, jednak liczyłabym na coś więcej z racji Twojego doświadczenia, jak sam napisałeś.
Moje doświadczenie nauczyło mnie, że odżywianie nisko-węglowodanowe, podkreślam odżywianie nie dieta jest jak na razie, najkorzystniejsze dla człowieka, jednak nie można mieć klapek na oczach i trzeba być otwartym, nie polecam ważenia i liczenia bo to nie jest naturalne jednak żelazną zasadą jest wyeliminowanie z życia cukru buraczanego oraz białej mąki a co za tym idzie żywności zawierającej te artykuły.Ta zasada raczej na pewno się nie zmieni bo zgadzają się z nią propagatorzy różnych definicji prawidłowego żywienia.Jest wiele tych definicji co dowodzi, że tak naprawdę żadna z nich nie daje zadowolenia dlatego trzeba być na tyle mądrym żeby potrafić wyłuskać z każdej coś dobrego albo znaleźć to co jest w miarę wspólne dla wszystkich, wtedy możemy być prawie pewni, że nie popełniamy błędu, napisałam prawie bo "Błądzić jest rzeczą ludzką, natomiast trwać w błędzie- diabelską". Innymi zasadami, które bardzo się bronią i są podparte mocnymi dowodami to:
- spożywanie mięsa,które dostarcza nam najlepszego białka -podstawowego budulca w organizmie ludzkim ( człowiek spożywa je od zarania dziejów,patrz biblia)
-jajko to życie,jest samowystarczalne
-mleko jest wspaniałe ale tylko dla cieląt, zawarta w nim laktoza wyniszcza kota i również człowieka (są też inne czynniki, patrz u Siemionowej)
-chemia i wypełniacze w produktach spożywczych są bardzo szkodliwe i świadomi ludzie powinni czytać etykiety
-krzem to podstawowy i najważniejszy pierwiastek życia ( suplementacja nie działa kiedy jest deficyt krzemu)
W moim życiu te zasady się sprawdzają już przez kilka lat,( z wyjątkiem ostatniej,gdyż dowiedziałam się o niej niedawno) pozbyłam się sporo dolegliwości, które nie wracają. Miałam nadkwasotę (zgagę), chroniczne przeziębienia, bolesne miesiączki, jakieś okropne uczulenie na górze stóp, które pomimo różnych specyfików powiększało się i przybierało wygląd blizn po oparzeniu,swędziało do bólu. Po zmianie żywienia w ciągu kilku tygodni wszystko po prostu zniknęło:-) Anginy i grypy nie doświadczam od trzech lat! Tak więc przyznasz Mariuszu, że pewne jest iż ten sposób odżywiania bardzo wzmacnia odporność organizmu, dodam jeszcze że tak samo zdrowy jest mój mąż i rodzice:-)
Tak więc Mariuszu sam widzisz, że dużo wiem z racji doświadczenia i mam wrażenie, że dość mądrze do wszystkiego podchodzę, z lekkim dystansem i otwartością jednak po przeczytaniu książki Siemionowej jakoś nie mogę pozbierać myśli. Oczywiście nie mam zamiaru przesadzać i ślepo wierzyć we wszystko co pisze ale jednak prawdą jest, że pasożyty powodują wiele dolegliwości i chorób i prawdą jest, że to bardzo mądra i z wielką praktyką w tej kwestii kobieta.Nie bardzo natomiast, podoba mi się proponowany przez Nią sposób odżywiania chociaż rozdzielność jest mądra ale jakoś mało naturalna.Sama nie wiem, w każdym razie mam problem bo obawiam się czy nie zrobię sobie krzywdy stosując Jej metodę oczyszczania a jedząc to co jadam zwykle, dlatego pytałam czy ktoś może ma doświadczenie z tym związane. Wiem na pewno, że mam pasożyty i bakterie, które wcześniej wymieniałam ( robiłam vega-test), i zachwiała się porządnie moja wiara we własne zdrowie!
Uff.....tyle pisania a i tak nie mam pewności czy dobrze wytłumaczyłam mój problem nie mniej mam nikłą nadzieję, że trafi się ktoś kto przeżył podobne doświadczenia, odżywiał się niskoweglowodanowo i oczyszczał organizm według Siemionowej. I oczywiście podzieli się ze mną tym czego doświadczył na własnej skórze:-) Pozdrawiam serdecznie:-)
Tami
 
Posty: 6
Dołączył(a): So cze 26, 2010 4:29 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez toog Pn sie 02, 2010 5:00 pm

Hey Tami, wprawdzie nie do mnie było skierowane twoje pytanie, ale podzielę się moim doświadczeniem, bo być może będzie to pomocne w twoim przypadku. Znam opracowania Jana Kwaśniewskiego, Christiana Allana oraz Wolfganga Lutza - autorytety w dziedzinie żywienia niskowęglowodanowego. Jest w nich wiele mądrych spostrzeżeń, dzięki nim można zrozumieć jakim szkodliwym produktem są oczyszczone węglowodany. Ja osobiście jestem jednak obecnie na diecie wegetariańskiej, te wszystkie przykre skutki spożywania węglowodanów dotyczą ich rafinowanych form. W tej chwili w mojej diecie nie ma produktów, które by zawierały białą mąkę, cukier czy biały ryż; twoja awersja do tych produktów jest jak najbardziej prawidłowa; to są produkty, które okradają nasz organizm z witamin, minerałów, enzymów i innych cennych substancji. Podstawą mojej diety są surowe owoce, warzywa oraz soki z nich robione. Takie pożywienie to głównie węglowodany, jednak w takiej formie są one bardzo korzystne dla zdrowia.

Teraz do rzeczy:

Moje doświadczenia odnośnie kuracji N. Siemionowej:
Najlepszym efektem, z którego najbardziej się cieszę jest to..., że wreszcie oddycham przez nos. Dotychczas miałem go cały czas bardziej lub mniej zapchany, także cały czas oddychałem ustami. Jedynie jak wąchałem jakieś olejki eteryczne, to byłem w stanie oddychać nosem. A teraz to jest bajka! (: Nigdy w życiu tak lekko mi się nie oddychało. Pomogły mi ziółka z tej terapii albo uzupełnienie krzemu, albo surowy sok z marchwi, który w czasie tej terapii zacząłem robić, lub może to efekt synergiczny tych trzech rzeczy - tego dokładnie nie wiem. Minęły już 4 miesiące i efekt ciągle trwa ((:

Arbuzy:
Niedawno przeprowadzałem drugą głodówkę w życiu. Na 5 dni przed jej rozpoczęciem zacząłem jeść tylko arbuzy i nic więcej, bardzo pożywny i smaczny owoc - ludzie którzy mówią że to sama woda, gadają bzdury. Będąc na samej wodzie szybko opuszczały mnie siły, jedząc arbuza można zachowywać świetne samopoczucie i niemal pełnię sił. Piątego dnia późnym popołudniem zażyłem olej rycynowy, następnego dnia rano zrobiłem lewatywę, Przewód pokarmowy już miałem w dużej mierze oczyszczony więc bez większych trudności zobaczyłem w muszli martwego robaka koloru jasno szarego/białego, prawdopodobnie glistę ludzką długości ok. 9 cm (z tego co czytałem to trochę za krótki jak na glistę więc może nie był on w całości). Następnego dnia powtórzyłem lewatywę i znów znalazłem robaka - tym razem ponad 20 cm! Muszę przyznać, że widok takiego dużego helminta, który wcześniej żył we mnie, robi wrażenie. Zabiła te robaki mono-dieta z arbuza albo olej rycynowy albo obie te rzeczy wspólnie.

Dużo osób może zniechęcić trochę skomplikowany i wymagający czasu program Nadieżdy Siemionowej. Widać jednak, że i w ten prostszy sposób można odnieść pewne sukcesy. Warto wspomnieć, że i sama autorka miała podobne doświadczenia, jak pisze na 344 stronie swojej książki pracowała przez pewien czas przy zbiorze winogron i w tamtym czasie jadła tylko winogrona i arbuzy; po około dwóch tygodniach wydaliła z siebie mnóstwo robaków. Należy wziąć po uwagę fakt, że najsilniejsze właściwości mają pestki z tych owoców. Jeśli ktoś ma mocne zęby powinien je w czasie jedzenia dobrze pogryźć. Jeśli ktoś ma słabe zęby powinien znaleźć inny sposób, prawdopodobnie urządzenie zwane blenderem nadawałoby się do tego celu.

"w każdym razie mam problem bo obawiam się czy nie zrobię sobie krzywdy stosując Jej metodę oczyszczania a jedząc to co jadam zwykle, dlatego pytałam czy ktoś może ma doświadczenie z tym związane."

Mięso i śmietana produkty często stosowane w diecie optymalnej nie mają właściwości przeciwpasożytniczych, więc prawdopodobnie będą osłabiać efekt kuracji. Dużo warzyw czy owoców podanych obróbce cieplnej traci swoje właściwości przeciwpasożytnicze, warto więc przynajmniej ograniczyć tego typu jedzenie na czas przeprowadzania kuracji. Ważne jest też żeby niczego nie robić na siłę i przemyśleć to co się zamierza zrobić, aby sobie przypadkiem nie zaszkodzić.

PS Akurat teraz gdy to piszę jest sezon na arbuzy. Za niewielkie pieniądze i niewielkim nakładem sił można oczyścić trochę swój organizm i być może, przy okazji, pozbyć się jakiś niepożądanych lokatorów (:
toog
 
Posty: 3
Dołączył(a): Pn sie 02, 2010 4:40 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez pssscho N wrz 12, 2010 1:13 pm

Witam, mam problemy z trądzikiem, alergią i bladością skóry i czego bym nie wypróbował nie pomogło. Coś mnie natchnelo bo te wszystkie objawy coś łączy z pomysłem występowania jakiegoś pasożytu w moim organiźmie Alergia wprawdzie atakuje mnie w momencie gdy pylą drzewa w czerwcu ale kiedys nie mialem Alergii, trądziku zaś nie moge uleczyć żadnymi środkami przypisanymi przez dermatologa. Ogólnie czuje się dobrze zauważyłem mały spadek pamięci i szybkie przemęczenie. Przeczytałem że Trądzik powodują nicienie, glista ludzka itp itd i chciałbym zrobić wstępne oczyszczanie i sprawdzić rezultaty. Znalazłem taki przepis też ktoś go podał chyba tu w temacie:

Przepis na odrobaczenie ziolami
zmieszać :
50g ziela tymianku
50g kłącza tataraku
50g korzenia omanu
25g liści miety pieprzowej
25g lisci orzecha włoskiego
10g ziela piołunu

Wsypać 2 łyzki ziół do termosu i zalać 2 szklankami wody wrzacej.
Zamknąć i odstawić na godzinę. Pić po pół szklanki 3 razy dziennie
miedzy posiłkami w ciagu tygodnie. Nastepnie zmniejszyć dawkę do 1-1
1/2łyżki i pić w ciągu kilku tygodni. Mozna posłodzic miodem lub cukrem.

Czy ktos czuł się lepiej po tym odrobaczeniu ? albo mial ktos problemy z trądzikiem czy wypryskami i alergią?? jakies inne rady?
pssscho
 
Posty: 1
Dołączył(a): N wrz 12, 2010 12:55 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez toog Cz wrz 16, 2010 5:58 pm

Przyczyną tych objawów w większości przypadków jest próba pozbycia się z organizmu czegoś co się wcześniej zjadło. Sam wcześniej miałem podobne problemy i szukałem różnych przyczyn. Z doświadczenia wiem więc, że najważniejszy jest pokarm + ruch na świeżym powietrzu. Twoim pierwszym, najważniejszym celem powinno być znalezienie diety, która będzie dla ciebie zdrowa i smaczna. Taka dieta bardzo się różni od przeciętnej więc nie wystarczą drobne, lecz potrzebne będą raczej dość rewolucyjne zmiany. Co do tych preparatów dermatologicznych, to ich skutek stosowania przypomina "pudrowanie trupa", może twoja skóra będzie trochę lepiej wyglądała ale twojemu organizmowi to nie pomoże..

Ziółka, o których wspominasz, mają właściwości przeciwpasożytnicze, podobne mieszanki stosuje się w ośrodkach w których przeprowadza się odrobaczanie. Więc na pewno helminty ich nie lubią. Jednak nie sądzę aby w twoim wypadku >samo< stosowanie tych ziółek bez wprowadzenia innych zmian rozwiązało problem.
toog
 
Posty: 3
Dołączył(a): Pn sie 02, 2010 4:40 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Tami Pt paź 29, 2010 6:25 pm

Witaj "Toog" , pięknie Ci dziękuję za zainteresowanie i odpowiedź :D Sporo mi pomogłeś, jeszcze raz dzięki i pozdrawiam serdecznie ;)
Tami
 
Posty: 6
Dołączył(a): So cze 26, 2010 4:29 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez aniah302 N gru 05, 2010 1:14 pm

Proszę o pomoc bo jestem załamana
Moja córka 10 lat ma stwierdzona toksokaroze i juz walczymy z nia prawie 2 lata miała kilka razy przeprowadzona kuracje zentelem - przez 7 dni po 1 tabletke rano i wieczorem ale wyniki niestety raz maleja o statnio rosną. nie wiem gdzie jest ten robal. w oku napewno nie bo robimy co pół roku badanie i na szczęscie jest wszystko ok.często ma bóle brzucha i w nocy straszne sny oraz najgorsze jest to że strasznie kaszle ma suchy kaszel napadowy i potrawi sie rozkręcic bardzo szybko i meczy siestrasznie.jak chodzimy do lekarza to osłuchowo wszystko jest ok i w gardle czasami lekkie zmiany takie ze inne dziecko by tylko czasami troche pochrzakało a ona kaszle tak jaby miala sie udusic nie moze spac w nocy.
zauwazyłam ostatnio ze kaszel pojawił sie jak zjadła sporo słodkiego bo była u babci na urodzinach. ogólnie to ja ograniczam jej słodkie ale je czasami.w szkole pije mleko i je produkty nabiałowe czy myslicie ze to tez moze powodowac kaszel.prosze pomózcie bo ona tak meczy sie przez kilka ładnych lat ale dopiero 2 latatemu ja zdiagnozowalismy.pani z instytutu medycyny tropikalnej w gdyni powiedziala ze ona nie ma typowych obiawów i zrobiła te badanie tak dla p[ewności i wyszłedł dodatni.ale co ztego ze wiem co jej jest jak ten zentel nic nie pomaga.przez ten kaszel bardzo duzo ja omija w szkole bo nie chodzi wtedy do szkoły bo strasznie kaszle i prawie wszystkie imprezy ja omijaja.ostatnio zapisałam ja na basen to teraz tez rzadko chodzi.jest mi jej bardzo zal.jak moge jej pomóc.
Dodam jeszcze że czesto ma koszmary w nocy i nie może zasnąć, na jej kolanach, udach i czasami na rekach na taką tzw, kaszkę kiedys pokazywałam ja pani alergolog i powiedzial ze to widocznie jej uroda. w instytucie lekarz nie mowił mi o jakiejs diecie czy kuracji poza zentelem.zaczelam na wlasną reke szukac pomocy bo widze ze co z tego ze wiem ze ma ta toksokaroze jak i tak nie pomaga ten zentel a czas leci. dodam ze kidys wyszla na badaniach glista ludzka i w tym okresie moja corka byla bardzo chuda i po tabletakch ktore chyba pomogly corka przybrala na wadze ok 3 kilo w ciagu miesiaca wiec myslalam ze teraz bedzie ok. jak trafilam do instytutu to tez miala robione badanie na gliste, lambie i owsiki ale wyszla toksokaroza.czy ja tez moge stosowac ta metode siemionowej.prosze o pomoc
aniah302
 
Posty: 1
Dołączył(a): N gru 05, 2010 1:00 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez darbo Śr gru 08, 2010 11:11 am

witam
w najnowszym newsletterze centrum dr. Clark znalazly sie 2 artykuly dotyczące toksoplasmozy:

http://poststar.com/news/local/article_ ... 002e0.html

http://www.curado.de/Andere-psychische- ... ht--11584/
darbo
 
Posty: 3
Dołączył(a): Pt paź 09, 2009 5:04 pm

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kuracja Nadieżdy Siemionowej – opinie, doświadczenia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości