Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Jeśli masz jakiekolwiek doświadczenia w stosowaniu systemu oczyszczania Nadieżdy Siemionowej (pozytywne lub negatywne), zapraszamy do dzielenia się nimi. Być może wiesz, gdzie zdobyć potrzebne preparaty. A może masz pomysły na środki, którymi można by było uzupełnić system. Tu śmiało możesz je zamieścić.

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez escondidos Śr gru 03, 2008 2:20 pm

Taenia to faktycznie tasiemiec. Dobrze by było znać końcówkę (czy Saginata czy Solium czy jakiś tam inny, bo jest tego trochę). Z objawów wygląda, że chodzi o tasiemca uzbrojonego. Po podaniu silnego leku (najprawdopodobniej Zentel / Abendazole albo Prazikwantel) "utłukła się" część gada, ale została żywa wczepiona haczykami główka tasiemca (a może i jeszcze więcej, bo nie wiadomo jaki długi jest cały). Jeśli główka zostanie, to w ok. 3 miesiące tasiemiec odrasta, znów daje się zauważyć i znów wywołuje różne dziwne objawy.
Jeśli chodzi o leczenie normalne, to oprócz przepisanych leków (jeśli przepisano te co myślę) zbyt wielkiej alternatywy nie ma. Pozostaje tylko większa dawka leku albo dłuższe jego stosowanie (albo i jedno i drugie). Zwykły lekarz raczej nie odważy się przepisać abendazolu na 1,5 tygodnia (a takie i dłuższe kuracje stosuje się w medycynie na niektóre pasożyty, np. glisty psie i kocie). Zresztą nawet na opakowaniu Zentelu jest napisane, że w przypadku niezadziałania należy kurację powtórzyć. Ale jeśli już widać, że to średnio działa, to można tak powtarzac bez końca i efekt będzie cały czas ten sam – tasiemiec będzie odrastał.
Jeśli chodzi o alternatywne metody, to zielarze stosują jednocześnie:
1. Pestki z dyni, ok. 1 szklankę dziennie przez 1,5 – 2 tygodni, w tym czasie odżywianie bezmięsne (i dużo kasz i tego typu pokarmów, żeby łatwiej i szybciej wydalać perystaltyką człony tasiemca).
2. Zaparzanie przez 3 do 4 dni (w czasie tych dni, kiedy spożywa się pestki, gdzieś już tak po tygodniu) 10 g suszonego kwiatu wrotyczy. Trzeba go samemu nazbierać (teraz będzie ciężko już znaleźć, bo zaraz śniegi spadną, ale to dosyć trwałe zielsko z takimi żółtymi "kulkowatymi" kwiatami). Nigdzie się tego nie kupi, bo jest oficjalnie niedopuszczone do sprzedaży i zakazane, więc trzeba pozbierać samemu. Picie zaparzanego kwiatu wrotyczy powinno zabić główkę tasiemca. O kilku takich przypadkach słyszałem, choć niewykluczone, ze też trzeba będzie to powtarzać aż do skutku (czyli nieodrastania tasiemca).
3. Wspomagająco – picie nafty oczyszczonej z apteki, a najlepiej – nafty lotniczej (kerazyny) (tylko nie każdy jest w stanie). Kerazynę maksymalnie 1-2 łyżeczki do herbaty się pije, naftę oczyszczoną można nawet 2-3 łyżki stołowe pić (tylko w wodzie się wrzuca).
Ja miałem jakieś 2 lata temu tasiemca (jakiego nie wiem, bo nie stwierdzono), zabiłem go samymi pestkami dyni i naftą przez 2 tygodnie. W moim wypadku leki syntetyczne nie zadziałały (tzn. nie zabiły gada do końca).
escondidos
 
Posty: 110
Dołączył(a): So lut 09, 2008 7:37 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez escondidos Śr gru 03, 2008 2:27 pm

System Siemionowej też powinien zadziałać, bo wykorzystywane są w niej w dużej mierze podobne składniki
escondidos
 
Posty: 110
Dołączył(a): So lut 09, 2008 7:37 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka Śr gru 03, 2008 7:50 pm

Ziele wrotycza można kupić w internecie, bo sama zamawiałam. Polecam kuracje Siemionowej :) Myślę, że cała rodzina powinna ją przejść. :(
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez soel Śr gru 03, 2008 8:41 pm

do dicanio. Nie wiem czy moje sugestie Ci się przydadzą, ale proponowałabym zapoznać się z informacjami dr Różańskiego na temat, m.in. tasiemców http://www.parazyt.gower.pl/parazytologia2002.htm. On proponuje stosowanie rośliny o nazwie kamala. Tu można ją kupić: http://www.jiaogulan.pl/kamala.html. O kamali są informacje na stronie igya http://www.igya.pl/rosliny_lecznicze/kamala.html. Z kamalą należy uważać, szczególnie dlatego, że ma silne właściwości przeczyszczające i można nadużywając jej (albo jeżeli zastosuje się za dużą dawką) zrobić sobie krzywdę. Co do wrotyczu - jest do kupienia w sklepie Igya (jako wypełnienie woreczków). Skądinąd wiem, że niektóre zioła celowo opisuje się, że należy stosować je tylko zewnętrznie, gdyż inaczej należałoby przeprowadzić kosztowne badania, albo wogóle nie uzyskałoby się zgody nadzoru medycznego na obrót nimi. Tak więc sugerowałabym, żeby podchodzić do informacji o stosowaniu innym niż wewnętrzne, dość elastycznie.
soel
 
Posty: 61
Dołączył(a): So kwi 05, 2008 7:03 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez escondidos Cz gru 04, 2008 3:25 pm

Ale chciałbym zwrócić jeszcze raz uwagę wszystkich na to, co napisałem: suszonego kwiatu wrotyczy (nie ziela) wg mojej wiedzy nie da się nigdzie kupić i trzeba samemu nazbierać. Właśnie kwiat ma największą siłę, najwięcej bodajże tujonu i wydziela największą ilość charakterystycznego zapachu. Tak mi powiedział zielarz, że w najbardziej drastycznych przypadkach najlepiej używać kwiatu wrotyczy.
Prof. Różański pisze jeszcze o starych metodach na tasiemca (paproć narecznica), ale podobno tym można się bardzo zatruć (łącznie ze skutkiem śmiertelnym w połączeniu ze spożyciem tłuszczy, o ile dobrze pamiętam), więc lepiej nie próbować.
escondidos
 
Posty: 110
Dołączył(a): So lut 09, 2008 7:37 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka Cz gru 04, 2008 7:33 pm

Tak, to prawda.To właśnie kwiat wrotyczu ma właściwości przeciwrobacze. Kwitnie do października, więc już po ptakach:(
Teraz sterczy już jak brązowy, wysuszony badyl. Przechodzę prawie codziennie obok całej plantacj. W przyszłym roku nazbieram i nasuszę cały wór, taka będę madra :) Ale z braku laku, dobre i ziele....
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez escondidos Pt gru 05, 2008 5:52 am

Ziele oczywiście też działa. W kuracji Siemionowej wg opisu stosuje się ziele. Ale w sytuacji, gdzie potrzeba szczególnej mocy (jak ta opisana z wielkim jak smok tasiemcem) zielarze stosują jednorazowe dawki 6-10 g kwiatu wrotyczy do zaparzania. Roman jest zwolennikiem stosowania zappera. Może byśmy się jakoś porozumieli na forum i mielibyśmy jeden nasz własny "forumowy" przypadek w jakiś sposób OBIEKTYWNEGO badania skuteczności? Dicanio, może chciałabyś spróbować z jakimś najtańszym zapperem poleconym przez Romana (choć moim zdaniem zioła też by się przydały). Zgodnie z teorią główka tasiemca uzbrojonego (jeśli to jest taki), przez to że jest wczepiona w ściankę jelita, powinna być wrażliwa na prąd zappera.
escondidos
 
Posty: 110
Dołączył(a): So lut 09, 2008 7:37 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Mona Pt gru 05, 2008 7:19 am

Dicanio, ja również uważam, że syn powinien przejść kurację Siemionowej. Najlepiej żeby trwała ok. 4 tygodni, żeby ostatecznie dobić "gada". Nawet jeśli nie wyszła glista z badania kału to nie znaczy że jej nie ma w organizmie. Proponuję zakup lub pożyczenie książki Sieminowej i kupienie wszystkiego co jest potrzebne do przeprowadzenia kuracji oczyszczającej, dołączyć do kuracji kąpiele albo w dehelmintyku 1, albo w wodzie utlenionej. Może też tak jak sugeruje escondidos stosować zappera, tylko zależy to wszystko od Twoich możliwości Dicanio. Najlepiej żeby rodzina również przeszła kurację oczyszczającą:) I oczywiście generalne wysprzątanie mieszkania i odkażenie łazienki i kuchni. Ja używam do tego wody utlenionej i octu. Wodę utlenioną można też w niektórych aptekach kupić w litrowych butlach, a jej koszt jest taki jak małej buteleczki. Dicanio prosimy też o wpisy w miarę możliwości co się dalej dzieje z synem i jak przebiega kuracja :)
Mona
 
Posty: 58
Dołączył(a): Wt lip 15, 2008 1:43 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Roman Pt gru 05, 2008 12:52 pm

Do odkażania mieszkania,odzieży,pościeli,lodówki,pralki samochodu itd polecam Wam ozonator za około 300 zł.Pół godziny pokój.Usunie zapach tytoniu,a nawet wymiocin dziecka itp. Ponadto można nim ozonowac wodę do picia.Ale pić ją między posiłkami.Mięso zanurzone w tej wodzie zostanie pozbawione hormonów,pestycydów itp. Ozon czyli trójcząsteczkowy tlen nalezy do najsilniejszych utleniaczy.Z tasiemcem escondidos ma rację co do zappera.
Roman
 
Posty: 140
Dołączył(a): So lut 09, 2008 7:37 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez soel Pt gru 05, 2008 9:24 pm

Hej Roman, a możesz podpowiedzieć gdzie kupowałeś ten ozonator? W internecie widzę albo bardzo drogie (za ponad 1400 zł), albo całkiem taniutkie, po kilkanaście złotych (co sugeruje, że nie są to urządzenie profesjonalne)
soel
 
Posty: 61
Dołączył(a): So kwi 05, 2008 7:03 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez kotik N gru 07, 2008 9:50 pm

Z wrotyczem trzeba uważać!
Zalecana dawka to 1-2g suchego ziela dziennie
w formie naparu najlepiej na czczo
lub 1-2ml nalewki 3x dziennie.
W większych dawkach może działać poronnie, wymiotnie,
powodować bóle brzucha, utratę przytomności
oraz przyspieszać oddech i bicie serca.

Czy ktoś z Was stosował ZAPPER?
Dziś zajrzałam do sklepu i widzę, że IGYA wycofała się
ze sprzedaży Digital Clarks Zapper i Silver Pulsera (czy jakoś tak).
KTOŚ WIE DLACZEGO???
kotik
 
Posty: 17
Dołączył(a): Wt lip 29, 2008 9:40 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez rafal N gru 07, 2008 11:00 pm

W sprawie wrotyczu: nikogo nie namawiam do tego, ale ponieważ czasem testuję niektóre rzeczy na sobie w zawyżonych dawkach wiem, że mi osobiście nic nie robi jednorazowa dawka 10 g kwiatu wrotyczy (w sumie wychodzi z tego taka „siekiera”). Nie zauważam u siebie żadnych negatywnych objawów. Ale oczywiście niech nikt tego nie powtarza, bo może mam jakiś dziwny organizm. Najlepiej po prostu stosować dawki opisane w kuracjach, bo są sprawdzone i działają wystarczająco. Dehelmintykiem nr 1 wg Siemionowej na Ukrainie i w Rosji potrafią odrobaczać nawet 1-1,5 roczne dzieci, tylko stosują 1/3 do 1/2 dawki dla dorosłego. Nikt nie mówi o negatywnych skutkach.
Kobiety w ciąży ABSOLUTNIE nie mogą spożywać wrotyczy ze względu na możliwość poronienia (to samo tyczy się kory kruszyny, która mocno zwiększa ukrwienie narządów jamy brzusznej i dolnej połowy ciała, co również może skutkować poronieniem). Odpada więc dehelmintyk nr 1. Jedyną bezpieczną metodą odrobaczania w czasie ciąży są pestki z dyni (leki syntetyczne również odpadają, ponieważ cześć z nich ma działanie teratogenne, tzn. powoduje wady rozwojowe płodu – np. Abendazol / Zentel).
Inne objawy uboczne jeśli chodzi o wrotycz są często w różnych źródłach moim zdaniem przejaskrawiane (choć może to być tylko moja subiektywna opinia). Wymiotów można dostać od wielu rzeczy (mogą je spowodować nawet ginące pasożyty, choć zwykle uciekają po prostu niżej). Bóle brzucha też nie są specyficznym objawem. Wiele osób brzuch boli nawet po wypiciu naparu liścia senesu (np. mnie), co nie znaczy, że się od tego "umiera". Utraty przytomności przy swoich dawkach nie przeżyłem, przyspieszonego oddechu i przyśpieszenia akcji serca przy dawce 10 g kwiatu też nie.
Dla zainteresowanych tematem natomiast: zioło, którego nieprzewidywalnego wpływu doświadczyłem podczas testów na sobie to moroźnik kaukaski. Przyjąłem nieprzepisowo dużą dawkę i doświadczyłem arytmii (serce biło mi bardzo nieregularnie). Gdy to zauważyłem, napiłem się dużo wody i po 10 minutach ten objaw minął (choć nie ukrywam, że się przestraszyłem i już testów z moroźnikiem nie zamierzam kontynuować). Natomiast dawki zalecane (moroźnik można kupić na Ukrainie, u nas jest o ile się nie mylę nielegalny) nie wywołują żadnych skutków ubocznych.
Co do zappera – jest na IGYA wyłączony czasowo z powodu zawieszenia sprzedaży przez producenta (a nasze z magazynu się skończyły). Spowodowane jest to ingerencją Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. Sprawa podobno ma trafić do sądu, ponieważ wg producenta działanie ww. urzędu jest bezprawne, ponieważ zapper sprzedawany również u nas na stronie ma wszystkie certyfikaty unijne i dopełniono wszystkich formalności podczas jego rejestracji. Z naszego punktu widzenia chodzi o sprawy biurokratyczne i o zakwalifikowanie zappera przez urząd do odpowiedniej grupy urządzeń medycznych (np. w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z 2004 r dotyczącego urządzeń medycznych są zdefiniowane takie klasy jak IIa – aktywne wyroby medyczne do podawania energii). A jeśli „zdejmą” zakwalifikowanie do urządzeń medycznych, to producent zapewne rozwiąże jakoś inaczej ten problem.

Nasz sklep otrzymał nawet list od ww. urzędu (kopię tego samego, który otrzymał producent). Może go nawet wrzucimy na stronę kiedyś. Urząd pisze np. „Zgodnie z oświadczeniem właścicielki firmy projekty tych urządzeń oparto na metodzie opisanej w publikacji „Kuracja życia” autorstwa dr Huldy Regehr Clark oraz na opracowaniach dr Boba Beck'a. Z opracowań tych autorów wynika, ze istnieją dwie przyczyny chorób u ludzi: pasożyty i zanieczyszczenie środowiska, a mikroorganizmy w narządach i płynach ustrojowych mogą być niszczone prądem elektrycznym. Poza ww. opracowaniami, nie są znane inne badania potwierdzające słuszność tej teorii. Teoria pani Huldy Clark nie jest udowodniona naukowo i nie jest akceptowana przez oficjalną medycynę na świecie”. Zobaczymy jak potyczka z urzędem się zakończy.
„Nie są znane inne badania potwierdzające słuszność tej teorii” -- bo nikt ich oficjalnie w Polsce nie prowadzi. (Choć gdyby urzędnicy zapoznali się z różnymi konstrukcjami działającymi na zasadzie wywoływania rezonansu, podobnie jak zapper Huldy Clark, może zmienili by zdanie, bo naprawdę sporo tęgich głów nad tym obecnie pracuje).
Korzystając z okazji chciałbym zaprosić wszystkich do opisywania w dziale Huldy Clark na naszym forum własnych doświadczeń z zapperem. Bo skoro nie ma "oficjalnych" badań, możemy wyciągać jakieś wnioski na podstawie samopoczucia podczas korzystania z zappera. Pewnie że to nie testy kliniczne i możliwy jest jakiś efekt placebo. Ale myślę że każdy bardziej wierzy swoim odczuciom i woli coś sprawdzić niż tylko polegać na opinii innych.
A może z czasem ktoś z nas porobi sam jakieś próby „ubijania” mikrobów pod mikroskopem? Jeśli można by to pokazać, byłby to dość przekonujący przykład tego, że zapper może się na coś przydać.
rafal
 
Posty: 10
Dołączył(a): Pt lut 08, 2008 5:28 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez kotik Pn gru 08, 2008 12:11 pm

O! Bardzo dziękuję za szybką odpowiedź!
Nie zniechęcam do stosowania wrotyczu ani jakichkolwiek ziół,
jedynie podaję za literaturą możliwe skutki działania
- moje sprawy zawodowe (projektowanie placów zabaw)
ocierają się o tematy szkodliwości roślin :)

Zapper testuję na sobie od 2 tyg. - ale jak na razie to dostałam
wysypki/uczulenia (?) na przegubie prawej ręki :(
dlatego zaglądałam, aby doczytać o elektrodach miedzianych
- czy stosuje się zastępczo zamiast nadgarstkowych???
I co? Trzymam je po prostu w dłoniach?
Docelowo chcę wykorzystać do wyleczenie czterolatki
u której walczymy od kilku lat z nasilającą się alergią skórną
a homeopatia jakoś u niej nie działa, buu...
Ponoć 2 tak oporny przypadek w 30-letniej praktyce dr.H.
Tyle!
kotik
 
Posty: 17
Dołączył(a): Wt lip 29, 2008 9:40 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez efka Wt gru 09, 2008 12:15 pm

Po przeczytaniu chyba wszystkich postów muszę wziąć coś na deprechę!
Totalnie jestem rozwalona Waszymi wypowiedziami..."golenie robali, wymiotowanie pasożytami".....jeju, Mona jak tyś to kobieto wytrzymała???? :(
Jestem po wizycie u znajomej masażystki (byłam tam z moją córką, 11 lat) żeby pomogła mi "jakoś" uporać się z jej, trwającymi prawie od roku, bólami głowy! i......

Chyba nie muszę tłumaczyć jak się tu znalazłam....kazała mi rozpocząć porządne odrobaczywianie! We wrześniu robiłyśmy sobie z córką, a owszem, Metronidazolem, bo po prostu mam taki zwyczaj od lat po wakacjach sięgać po takie specyfiki! Nigdy nic z nas nie wychodziło! Po przeczytaniu Waszych postów chyba wiem dlaczego!
Owszem, na podniesienie odporności ZAWSZE sięgam po suplementy, zioła (nawet srebro koloidalne było w użyciu) bo mam wiele przykrych doświadczeń z opieką medyków rodzinnych i innych. Nigdy nie kupuje witamin w aptece. Teraz jesteśmy "na Vilcacorze". Jednak ostatni rok i pobyt córki w szpitalu wypompował mnie totalnie! !!!
Córka ma od miesięcy wzdęty brzuch, odgazowuje się za mnie i męża! Ta znajoma masażystka badając jej brzuch powiedziała, że jelita ma jak balony a kręgosłupa 'wyczytała" że układ pokarmowy jest w opłakanym stanie:(....pewnie stąd to wszystko!

Na dzień dzisiejszy zdecydowałam, że rozpocznę od nalewki z czarnych orzechów, kapsułek Super W Blend i Cloves (taką kurację znalazłam na http://www.biospectrum.net, dr Clark) ! Ograniczę słodycze do zera!!! Książkę Siemionowej dopiero zamówię i przygotuję się do terapii najpierw psychicznie. I będę musiała przekonać męża bo to oporna moja kochana stwora ;) ! - z tego co czytam macie chyba dzielniejszych!

Kiedy robicie to odrobaczywianie: w wakacje, ferie, na urlopie?.....no przecież przy takich efektach i ilościach wydobywania się tego dziadostwa z organizmu nie jest możliwe żeby córka siedziała w szkole i coś jej 'gdzieś' wychodziło (jak temu 16-sto latkowi) a mi w pracy!
Teraz szykuje się co prawda trochę wolnego na koniec miesiąca, ale wybywamy ze znajomymi w góry i nie wiem czy w ogóle rozpoczynać tą terapię orzechem? :shock:
Proszę o rady!
efka
 
Posty: 94
Dołączył(a): Wt gru 09, 2008 11:04 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez efka Wt gru 09, 2008 2:30 pm

A w ogóle macie jakiegoś linka gdzie kupić ten "Black Wallnut Hull Extra Strength"?
Znalazłam jeszcze taka stronkę z przepisem na nalewkę swojej roboty, podobno DUŻO tańszą od kupnej nalewki:

50 gr ziela tymianku
50 grkłącza tataraku
50 gr korzenia omanu
25 gr ziela liści mięty pieprzowej
25 gr liści orzecha włoskiego
10 gr piołunu

Wszystkie składniki wymieszac.
Dwie łyżki mieszanki wsypać do termosu i zalać 2-3 szklankami wrzątku.
Po godzinie mozna pić 3xdz po pół szklanki między posiłkami--przez TYDZIEŃ.
Póżniej 1 x dz minimum tydzień/ale mamy adnotacje na oryginale,że im dłużej tym lepiej/-napewno nie zaszkodzi!
Łącząc w/w przepis z zapperem /w "operowaniu" nim mamy półtoraroczne doświadczenie/-EFEKT MUROWANY.
Wszystkie w/w składniki są osiągalne w Herbapolu za grosze-i najważniejsze-to się da naprawdę wypic.
Pozdrawiam.

ktoś to już próbował? może warto? dokładając do tego te kapsułki które poleca dr Clark, czyli: Super W Blend i Cloves!
hhhhmmmmmmm
efka
 
Posty: 94
Dołączył(a): Wt gru 09, 2008 11:04 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Mona Wt gru 09, 2008 8:33 pm

Efka, wytrzymałam bo nie miałam wyjścia:) Jak dziecko jest w opłakanym stanie to zrobi się wszystko żeby w końcu było dobrze :) Teraz syn zaczął 3 kurację i jest dzielny, mimo że ma trochę dość. Podaję linka do nalewki z łupin orzecha http://www.medi-flowery.com/sklep.php O tej nalewce słyszałam tylko w niej nie ma wrotycza, a on głównie działa na robaki. Co do wykonywania oczyszczania wg. Siemionowej to pierwszą kurację syn przeszedł siedząc w domu (maj) bo i tak w jego stanie nie chodził do szkoły. Nauczyciele byli wyrozumiali. Następną kurację miał w czasie wakacji, a my podczas urlopu. Teraz próbuję pogodzić kurację ze szkołą i jakoś wychodzi:) To nie jest takie straszne, nic w szkole czy pracy nie wychodzi z człowieka :D Kwestia tych lewatyw, ale i tak robi się je wcześnie rano i wieczorem więc tylko trzeba się trochę przemęczyć. Ja oczywiście zawsze będę polecała kurację Siemionowej bo jest bezkonkurencyjna, ale najważniejsze jest żeby coś robić a nie tylko mówić o tym że trzeba coś zrobić. Odnoszę to do wszystkich metod i sposobów. Zawsze warto próbować działać.
Mona
 
Posty: 58
Dołączył(a): Wt lip 15, 2008 1:43 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez hall Wt gru 09, 2008 10:04 pm

>Teraz syn zaczął 3 kurację

Czyli poprzednie 2 kuracje nie pomogły? :-( fajnie a ja chciałem po 2 tyg jak pisze Siemionowa załatwić chlamydię; a nawet po miesiącu mi się nie udało; a teraz widzę, że nawet robale lżejszego kalibru niż chlamydia trudno usunąć tą metodą.
Avatar użytkownika
hall
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt paź 24, 2008 10:53 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez myszka Śr gru 10, 2008 12:01 am

Mona i Dorka bardzo dziękuję za rady - przydają się:)
A teraz trochę szczegółów o mnie ( z ciepłymi pozdrowieniami do dicnio):
W 2003 roku nagle schudłam - przy 163cm zaczęłam ważyć 46kg. Pożerałam ogromne ilości jedzenia i nic.. Seria badań (m.in. usg jamy brzusznej, badania hormonalne, rdg tarczyca, krew,mocz, kał na pasożyty) wykazała, że jestem zdrowa. Lekarz profilaktycznie przepisał mi tabletki na glisty.
Od roku mam tępe bóle wątroby. Szczegółowe badania krwi wykazały, że przeszłam toksoplazmozę. Pozostałe wskaźniki miałam w normie. Postanowiłam więc samodzielnie szukać rozwiązania mojego problemu.
Jak przeczytałam książkę N. Siemionowej zapisałam się na vega-test. Mój wynik:
1). toksoplazma
2). chlamydia
3). rzęsistek
4). włosień kręty
5). tasiemiec nieuzbrojony (taenia saginata) :o
Tysiące razy jadłam tatara, carpaccio i sushi....teraz nie jestem w stanie przełknąć żadnego mięsa..
Od razu po badaniu zdecydowała się na usunięcie robali za pomocą zappera. Dzień później czułam się tak fatalnie, że byłam gotowa jechać do szpitala. Dopiero miód z sokiem z cytryny postawił mnie na nogi, a sauna 2-go dnia przyniosła mi całkowitą ulgę:)
Mój mąż, który przeszedł zapper 2 tygodnie po mnie od razu stosował olej z dyni i topinambur- co natychmiast przyniosło ulgę. Ale on miał tylko tęgoryjca, a nie tasiemca.
Ostatnio byłam na kontroli i wyszło, że jestem czysta:) Ale na wszelki wypadek jestem teraz w trakcie kuracji Siemionowej- bo chcę zdobyć naturalną odporność. Jak skończę to postaram się napisać jak to przeszłam.
Efka, według N. Siemionowej aby pozbyć się chlamydi trzeba zabić rzęsistka. Ja w tej chwili wsuwam spiruline, aby nie dopuścić do ponownego złapania rzęsistka - korzystam z sauny i basenu więc muszę uważać.. Powodzenia:))
myszka
 
Posty: 2
Dołączył(a): Cz lis 13, 2008 1:56 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez efka Śr gru 10, 2008 9:54 am

Tja.... ja miałam toksoplazmozę jakieś półtora roku temu, pokarmową, zjadłam to dziadostwo gdzieś! Z kotami nie mam do czynienia i specjalnie za nimi nie przepadam!

Prawda jest taka, że nie wiem czy mamy pasożyty, bo badania kału nic nie wykazywały! Bardziej przejełam się sugestią tej mojej znajomej od masażu....i oczywiście mam zamiar mimo to zrobić orobaczywianie!
W związku z tym, że operujecie róznymi nazwami badań: metoda elektroniczna, Vega Test.... to wczoraj wykonałam kilka telefonów po przychodniach, laboratoriach...i nikt o czyms takim nie słyszał! Nawet dzisiaj skusiłam sie pomęczyć laski w naszym oddziale NFZ i Sanepid'zie! NICI :( !
Jestem z Zielonej Góry, może do naszej dziury jeszcze taki postęp nie dotarł! Po pracy podskocze jeszcze do jednej 'przychodni' gdzie leczą uzależnienia, alergie i takie tam, może oni będą mieli ten Vega Test? Będę drążyć temat!
Mona - masz naprawdę WIELKIEGO małego człowieka:)
Myszka - pisz jak się będziesz czuła w trakcie kuracji, proszę! Tasiemiec nieuzbrojony, tęgoryjec....masakra!
Ja na razie zbieram siły :shock: ! I czekam na książkę....jestem przerażona :cry: !!!!
Acha! Przeczytałam gdzieś, że dla kobiety najlepiej rozpocząć kurację po miesiączce, to prawda? Pytam bo wtedy wszyscy domownicy będą musięli poczekać jeszcze trochę na kurację, chciałbym abyśmy przechodzili ją wszyscy na raz!
Laski, jesteście wielkie!
efka
 
Posty: 94
Dołączył(a): Wt gru 09, 2008 11:04 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Roman Cz gru 11, 2008 12:13 pm

To ozonator FM 300S.
Roman
 
Posty: 140
Dołączył(a): So lut 09, 2008 7:37 pm

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kuracja Nadieżdy Siemionowej – opinie, doświadczenia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości