Strona 1 z 2

"Życie bez pasożytów"

PostNapisane: Wt mar 04, 2008 3:49 pm
przez Roman
W tej książce Małachow wielokrotnie przyznaje rację dr Clark.Powołuje się też na jej metody oczyszczania.Najważniejsze jest potwierdzenie,że wiele chorób wywołują pasożyty i chemia w naszym organiżmie.

Re: "Życie bez pasożytów"

PostNapisane: So kwi 05, 2008 8:35 am
przez kasiaz75
Witaj Roman. Jeszcze nie posiadam tej pozycji Małachowa. Czy on także wspomina o zapperze, czy o innych kuracjach oczyszczających?

Re: "Życie bez pasożytów"

PostNapisane: N kwi 20, 2008 8:58 pm
przez escondidos
Kasiu, z tego co pamiętam Małachow nie wspomina bezpośrednio o zapperze, ale pisze, że Clark to dla niego największy autorytet jeśli chodzi o pasożyty

Re: "Życie bez pasożytów"

PostNapisane: Cz maja 08, 2008 9:57 pm
przez slovak
Nic o zapperrze, za to omawia inne metody kuracji np. Abramowskiej

Re: "Życie bez pasożytów"

PostNapisane: Wt maja 13, 2008 7:25 pm
przez Roman
Potwierdzam to co napisal escondidos jeśli chodzi o Clark i Małachowa.

Re: "Życie bez pasożytów"

PostNapisane: Śr sty 21, 2009 7:33 pm
przez Dorka
Moi drodzy, Małachow proponuje urynoterapię, którą ja właśnie próbuję stosować. Próbuję, bo jak na razie udaje mi się wypić rano tylko 5 łyków cieplutkiej uryny :| Nie stosuję żadnej głodówki, bo pewnie zeszłabym już z tego świata. Po oczyszczaniu Siemionową straciłam zbyt dużo kilogramów i zaczynam wyglądać jak anorektyczka i mieć drobne kłopoty.

Ale nie o tym chcę pisać. Otóż ważną sprawą są lewatywy z urynu, które też robię wieczorem i to z zadziwiającym skutkiem. Znowu zaczęłam wypłukiwać dzikich lokatorów :shock:

Uryna bardzo silnie działa, to się czuje :roll:

Czy ktoś z Was robił kiedyś te zabiegi?

Re: "Życie bez pasożytów"

PostNapisane: Cz sty 22, 2009 11:36 am
przez Dorka
Nie wiem czy tu jeszcze ktoś zagląda, ale napiszę kilka słów o metodzie Małachowa w walce z kamieniami żółciowymi i nerkowymi. Przed oczyszczaniem wątroby postanowiłam zrobić sobie kurację cytrynową, aby trochę przeczyścić drogi żółciowe i nerki. Kupiłam cytryny z bardzo cienka sórką i o lekkim smaku jakby pomarańczy. Taką jest zdecydowanie łatwiej wypić, niż tą zupełnie kwaśną. Piję 2 dzień i jeszcze nic się nie dzieje, za wczwśnie. Poczekam parę dni, może wydalę jakieś kamyczki lub piasek z nerek. Chociaż nie wiem czy w ogóle go tam mam. :roll:

Re: "Życie bez pasożytów"

PostNapisane: Cz sty 22, 2009 3:47 pm
przez soel
Dorka, no zaciekawiłaś mnie. Muszę wrócić do Małachowa i poczytać. Ja po zakończeniu kuracji Siemionowej miałam wczoraj jeden dzień przerwy i zaczęłam intensywnie stosować lewatywy z kawy (odtruwające m.in. wątrobę). Wczoraj zafundowałam sobie 5. Wiem, że robię błąd, bo przy takiej ilości lewatyw koniecznie trzeba pić świeże soki. No ale nie miałam z czego tych soków robić, a poza tym miałam zamiar taką kurację zastosować dwa dni (do czyszczenia wątroby), a że przyśpieszyłam czyszczenie na dziś, więc tak naprawdę był to tylko jeden dzień. Po czyszczeniu dalej pociągnę te lewatywy kawowe - tyle, że spasuję z ilością i będę robiła soki.

Re: "Życie bez pasożytów"

PostNapisane: Cz sty 22, 2009 6:33 pm
przez Dorka
Soel, wypłukujesz coś tymi lewatywami z kawy? Jakieś pasożyty, dziwne kamienie kałowe, śluz....?

I robisz 5 dziennie?? A co z Twoją florą jelitową? Obyś nie przesadziła jak ja. Dowiedziałam się, że mój brak miesiączki mógł być spowodowany zbyt dużym schudnięciem- utratą tłuszczu, który jest jednak potrzebny do pracy przysadki i nadmiernym płukaniem jelit :roll:

Teraz płuczę tylko uryną, która ma zbawienny wpływ na florę bakteryjną jelit.

Re: "Życie bez pasożytów"

PostNapisane: Cz sty 22, 2009 7:52 pm
przez soel
Dorka, fakt, że jak ze wszystkim, z lewatywami też przesadzać nie należy. Co prawda w terapii Gersona taka ilość jest zalecana, ale te lewatywy to tylko fragment całości. W moim przypadku to był jednorazowy incydent. Po oczyszczaniu wątroby podejmę decyzję ile i kiedy te lewatywy robić. Charlotta Gerson przypomina, że na jedna lewatywę powinno się wypić 3 szklanki soku (chodzi m.in. o uzupełnienie minerałów i innych składników wypłukiwanych przez lewatywy). Z kolei te lewatywy z kawy uznawane są za najbardziej skuteczne przy odtruwaniu organizmu. Co do "efektów" - to jeśli coś się wypłukuje to raczej śluz. Nawiasem przy kuracji S. też nic podejrzanego nie zauważyłam. Miałam podejrzenie co do trzech przypadków "dziwnego" śluzu. W jednym myślę, że prawie na pewno ten śluz pochodził z rozpadniętego pasożyta. Dwa pozostałe to tak 50 - 50% mogła być też taka przyczyna. Tak ogólnie to po kuracji S. w dalszym ciągu czuję się mocno osłabiona. Do tego z pewnością przyczynia się fakt, że nie mogę (ból) spać w nocy.

Re: "Życie bez pasożytów"

PostNapisane: Pt sty 23, 2009 1:26 pm
przez soel
No i już jestem po pierwszym czyszczeniu. Niestety efekt daleki od oczekiwanego. Po pierwsze, pomimo, że przyjęłam max. dawkę ornityny to i tak nie spałam (ból silniejszy?) Poza tym zeszło u mnie tylko trochę "sieczki" cholesterolowej i zero kamieni. Nie mogę zgadnąć czemu, wydaje mi się, że wszystko robiłam przepisowo. Obrazek

Re: "Życie bez pasożytów"

PostNapisane: Pt sty 23, 2009 1:52 pm
przez Dorka
Soel, nie martw się, drugim razem będzie pewnie lepiej tzn. "bogaciej" w kamyczki.

Małachow proponuje robić na kilka dni przed oczyszczaniem wątroby gorące kapiele kończone chłodnym prysznicem lub saunę. Ja tak zamierza zrobić. Chodzi o to, że podczas gorącej kąpieli bardzo rozszerzają się wszystkie naczynia "zewnętrzne", a po schłodzeniu skóry one zamykaja się, a otwierają za to te wewnątrz organizmu np. żółciowe, które nas tak bardzo interesują.

A co tak bardzo Cię boli, barki???

9 lutego będzie pełnia, 11marca też pełnia, może wtedy spróbuj ponownie, bez pośpiechu. Dokładnie, powoli sie przygotuj, robiąc jakieś dodatkowe zabiegi.

A byłaś na sprawdzeniu pasożytów? Może ich jeszcze nie wybiłaś i dlatego tak mizernie poszło Ci oczyszczanie wątroby?

Re: "Życie bez pasożytów"

PostNapisane: Pt sty 23, 2009 7:21 pm
przez soel
Dorka, co do pasożytów to nie sprawdzałam, ale we wtorek skończyłam kurację S. W czasie tej kuracji prawdę mówiąc pasożytów nie widziałam - poza jednym przypadkiem gdzie śluz wyglądał jak pochodzący z pasożyta. Stosowałam też zapper. To oczyszczanie wątroby zrobiłam tak szybko po S. bo dokucza mi bark, a Clark pisze, że te bóle barków są najprawdopodobniej spowodowane przez kamienie w przewodach żółciowych. I u mnie to by się zgadzało, bo zrobiłam próbę z gorzką solą (wg zalecenia Clark) i to mi potwierdziło. Dzięki za pocieszenie, też liczę, że następne czyszczenie będzie skuteczniejsze.

Re: "Życie bez pasożytów"

PostNapisane: Pt sty 23, 2009 8:00 pm
przez Dorka
Soel, aby przetrwać do następnego oczyszczania może spróbuj używać np maść homeopatyczną i tabletki do ssania firmy Heel "Traumeel s". Ja to kiedyś kupiłam dla mojego syna, gdy go bardzo bolały kolanka. Po jakimś czasie ulżyło mu.

Re: "Życie bez pasożytów"

PostNapisane: Pn sty 26, 2009 11:49 am
przez Dorka
Wracam do lewatyw z uryny, są genialne :!:

Dopiero teraz widzę co zalega w moich jelitach. :( Zaczęłam wypłukiwać twarde kawałki, które się odkruszyły ze ścianki jelita. Są półokrągłe z dość ostrymi brzegami :) To tylko "zjadliwy" mocz jest w stanie ruszyć kamienie kałowe, które niczym betomowa wyściółka oblepiają jelita.

Jestem bardzo zadowolona, nareszcie coś ruszyło :lol:

Normalne lewatywy (z czosnkiem, z cytryną lub żurawiną) tylko usuwają florę bakteryjną, pasożyty, częściowo strawiony pokarm i kał, ale tylko to, co płynne.

Re: "Życie bez pasożytów"

PostNapisane: Pn sty 26, 2009 1:01 pm
przez bies..
..jezeli nie zmieni sie sposobu odzywiania -zywy pokarm to po pewnym okresie znow bedzie to samo :roll:
Moze jednak warto sie zastanowic :lol: co dalej,powolny powrot do choroby lub wzmacnianie swojego Zdrowia :?

Re: "Życie bez pasożytów"

PostNapisane: Pn sty 26, 2009 1:29 pm
przez Dorka
Tak Bies, masz w 100% rację. Muszę przeprogramować swój mózg, ale uważam, że to i tak sukces, że świadomość mi sie zmiania :)

Re: "Życie bez pasożytów"

PostNapisane: Pn sty 26, 2009 3:22 pm
przez soel
Dorka, czy te lewatywy robisz ze świeżej czy odparowanej uryny?

Re: "Życie bez pasożytów"

PostNapisane: Pn sty 26, 2009 6:02 pm
przez Dorka
Robię ze świeżej-całodziennej. Podobno tym odparowywaniem można sobie okropnie zasmrodzić chałupę :cry: A ja ostatnio miałam dużo gości, więc nie odważyłam sie tego zrobić.

Myślałam nawet aby to robić na balkonie, na palniczku gazowym, turystycznym, ale zrezygnowałam ze względu na pogodę.

Może kiedyś się jeszcze skuszę, bo chciałabym zobaczyć jaka jest różnica w działaniu, a podobno wielka.

Re: "Życie bez pasożytów"

PostNapisane: Wt sty 27, 2009 6:07 am
przez bies..
Tak troszeczke to tego nie rozumie,plukanie jelit odparowana uryna?Ale to nie wazne,mozna sprobowac odparowac w szybkowarze :lol: ,aby pozbyc sie niemilych zapachow?Stosowalem kuracje uryna i wiem jedno ze smak jej jest zalezny od tego co spozywamy,czym wiecej gotowanych potraw tym gorszy smak :shock: ,czym wiecej zywego pozywienia tym bardziej przyjemny,a jedzac tylko zywe pozywienie to jak npoj orzezwiajacy.GANDI pil swoja uryne przez wiekszosc swojego zycia,uryna jest czystrza od wody destylowanej.Zycze owocnych experymentow :lol: